VALENCIA-REAL 0-5 Galaktyczny mecz i lekcja futbolu

   Pierwszy raz w tym sezonie ligi hiszpańskiej zobaczyłem wielki, galaktyczny Real Madryt. Drobne niedokładności, tak denerwujące w tym sezonie, ginęły wobec wielkiej determinacji i ogromnej chęci gry Królewskich. To, co się wydarzyło w pierwszej połowie, przejdzie do historii. Zaaplikować 5 bramek Valencii na jej terenie w niespełna 45 minut – bezcenne. A mogło być więcej, gdyby swoje świetne okazje wykorzystali Higuaín i Khedira. Real punktował rywala, wyprowadzał dokładne i skuteczne kontry, które bezlitośnie wykorzystywał. Los Blancos strzelili 4 bramki w ciągu 10 minut. To niebywałe, a przecież grali z nie byle kim. Znakomicie prezentował się słaby dotychczas Di María, przypominając zawodnika sprzed roku. Świetną partię rozegrał Cristiano Ronaldo, który strzelił dwie bramki i zaliczył genialną asystę przy jednym z dwóch goli Argentyńczyka. Ręce same się składały do oklasków, a kibice wygwizdali swoich piłkarzy schodzących na przerwę. Te 45 minut pokazało uśpiony potencjał drużyny z Madrytu. Oczywiście po przerwie tempo siadło, gdyż nie mogło być inaczej. Real oszczędzał siły, bo za trzy dni przyjeżdża tu walczyć o półfinał Pucharu Króla, a to będzie zupełnie inny mecz. Valencia w drugiej odsłonie przeważała, ale bez efektu bramkowego. Mimo huraganowych ataków całej drużyny Casillas zachował czyste konto. Wysoka wygrana Realu to świetny prognostyk przed pucharowym rewanżem. Zwłaszcza, że kilka dni temu w meczu na własnym stadionie Królewscy prezentowali się dużo gorzej. Dzisiaj byli nie do zatrzymania, imponowali pomysłowością i skutecznością (7 celnych strzałów i 5 bramek). Mam nadzieję, że to autentyczna zwyżka formy i początek gromadzenia punktów w zbyt szybko przegranej lidze.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: