MALAGA-REAL 3-2 A miało być tak pięknie…

   Na zakończenie roku Real Madryt przegrał z Malagą 2-3. Takim mizernym wynikiem Królewscy zakończyli wspaniały rok 2012, w którym z rekordem punktowym i bramkowym wygrali najsilniejszą ligę świata i zdobyli Superpuchar Hiszpanii, pokonując w dwumeczu Barcelonę. Tak, tak, tę samą Barcelonę, która teraz ma 16 punktów przewagi w tabeli ligi hiszpańskiej! Co się dzieje z tamtą drużyną – nie wiadomo. Myślę, że nie wie tego nawet trener Mourinho, nienawykły do tak marnej gry prowadzonych przez niego zespołów. Właściwie nic się nie stało – ligę przegraliśmy już wcześniej, a stylu nie mamy od wielu meczów. Szkoda tylko, że tak wstydliwie kończymy piękny rok. Szkoda, że drużyna, która według słów trenera miała być przyszłościowa (bo gracze młodzi i wszystko przed nimi) nagle zapomniała, jak się gra w piłkę. Szkoda, że zakończyła rok porażką z drużyną prowadzoną przez Pellegriniego, którego z Realu zwolniono, by zrobić miejsce dla Mourinho. A Real pod wodzą Pellegriniego grał pięknie i potrafił prowadzić grę. Mourinho chyba w ogóle nie wie, co to znaczy. Szkoda. Miejmy nadzieję, że w 2013 roku Real powróci w formie sprzed kilku miesięcy. Chyba sam nie wierzę w to, co piszę, ale zawsze trzeba mieć nadzieję i wierzyć. Dzisiejszy mecz należy szybko wymazać z pamięci. Najsłabszemu dziś na boisku Cristiano Ronaldo życzę wszystkiego najlepszego – powrotu do formy strzeleckiej i podejmowania właściwych, mniej egositycznych decyzji na boisku. Te dzisiejsze takie nie były. Pepemu życzę trzymania nerwów na wodzy, bo dzisiaj znów wykazał się chamstwem i kopnął przeciwnika bez piłki. Przegrywać też trzeba po królewsku. Trenerowi życzę, aby zdiagnozował chorobę i zapisał właściwe lekarstwo. Bo na razie pacjent ma coraz wyższą gorączkę. Sobie samemu życzę, bym już więcej nie musiał pisywać takich tekstów. Zakładając blog w czasie wakacji cieszyłem się rubryką piłkarską, bo miałem nadzieję komentować piękne mecze Realu, jak w poprzednim sezonie. Miało być tak pięknie. Niektórzy nawet przebąkiwali o zmianie cyklu. Tymczasem rzeczywistość pokazała, że nie ma żadnej zmiany cyklu. Barcelona nadal jest w kosmosie, a Real stał się ligowym średniakiem.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: