REAL-ATLETICO 2-0 Dziewiąte z rzędu derby dla Królewskich

   Do derbowego meczu z Atletico Real po raz pierwszy od kilkunastu lat przystępował w sytuacji, gdy to rywal zza miedzy jest znacznie wyżej w tabeli. 11 zwycięstw w 13 meczach wywindowało drużynę Diego Simeone na drugie miejsce w tabeli, tuż za liderującą Barceloną. Real ze stratą 8 punktów do rywala, przystąpił do meczu zmotywowany potrzebą zmycia złego wrażenia po porażce w Sewilli przed tygodniem. Jednak sama motywacja to nie wszystko. Królewscy prezentowali wszystkie te złe cechy, które widzieliśmy w meczu z Betisem. Bezradność w kreowaniu gry, brak pomysłu na rozgrywanie piłki i dużo niedokładności w podaniach. W pierwszej połowie drużyna nie przeprowadziła ani jednej groźnej akcji, po której powinna paść bramka. Gdyby nie prefekcyjny strzał Cristiano Ronaldo z rzutu wolnego, który dał bramkę, nie byłoby o czym pisać. Chyba tylko o żenującej słabości mistrza Hiszpanii. Jedyne, w czym Real był naprawdę dobry, to podawanie piłki do tyłu. Zagranie stosowane nader często, bo co innego można zrobić, skoro się nie potrafi rozegrać szybkiego ataku i wymienić kilku podań. Po koncercie Barcelony dwie godziny wcześniej, aż żal było patrzeć na te nieporadne poczynania Los Blancos. Dwa strzały na bramkę rywala – to mówi wszystko. Atletico też prezentowało się mizernie i nie potrafiło przejść dobrze zorganizowanej obrony Realu. Druga połowa niewiele zmieniła. Znów było nudno. Gra była słaba, rwana, nie na poziomie mistrza. Benzema praktycznie zniknął z boiska, Di Maria nie miał ani jednego dobrego dryblingu, Özil pokazał się dopiero strzelając drugą bramkę. Od tego momentu Real zaczął grać lepiej i pewniej. Największym pechowcem okazał się najlepszy na boisku Cristiano Ronaldo, którego strzały lądowały na słupku i poprzeczce. Był bliski hat-tricka, ale poprzestał na jednym golu. Ostatecznie jednak w tym słabiutkim widowisku cel został osiągnięty – Real z lokalnym rywalem wygrał kolejny, dziewiąty już raz z rzędu. To rekordowa seria w historii klubu. Czy ten wynik cokolwiek zmienia? Nic, bo z taką grą i tak niczego nie wygramy. Barcelona już dawno odleciała w kosmos.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: