MACY GRAY Talking Book

Macy Gray Talking Book recenzjaMACY GRAY
Talking Book
2012

Rzadko która artystka wydaje dwie płyty w jednym roku. Na taki krok zdecydowała się znana ze swojego charakterystycznego, chrapliwego głosu amerykańska piosnekarka soul i R&B Macy Gray. O ile wydany wiosną album Covered przyniósł kilka ciekawych interprteacji mniej lub bardziej znanych hitów (m.in. Here Comes The Rain Again grupy Eurythmics, Nothing Else Matters Metalliki czy Creep Radiohead) i płyta była w stanie jako tako się obronić, o tyle sens wydania Talking Book pozostaje bardzo wątpliwy. Tym razem Macy powtórzyła w całości znany album Stevie Wondera z roku 1972, zawierający pamiętne przeboje You Are The Sunshine Of My LifeSuperstition. Miał to być jej list miłosny – swego rodzaju hołd złożony twórcy dzieła w 40 rocznicę jego powstania. „Talking Book to jednen z 5 moich ulubionych albumów wszechczasów, a sam Stevie jest moim idolem. To mój osobisty prezent dla niego w podziękowaniu za wszystko, czego się od niego nauczyłam, za jego cudowne piosenki, które odmieniają moje życie za każdym razem, gdy ich słucham. Nie jest to album – hołd czy koncert, jest to po prostu List miłosny oraz kartka z wielkim podziękowaniem w formie płyty.? 
   Macy Gray wpadła we własne sidła – śpiewając piosenki Wondera musi być do niego porównywana i nie wypada dobrze w tej konfrontacji. Poza nowoczesnym brzmieniem płyta nie wnosi niczego nowego. Przeciwnie – interpretacje Macy Gray są słabe i nie dorównują oryginałowi. You Are the Sunshine Of My Life jest aranżacyjnie tak wierne wersji Stevie Wondera, że wypacza sens tworzenia coveru. Z kolei w drugim hicie wokalistka wyjątkowo pokusiła się o własną interpretację. Z bardzo mizernym skutkiem. Superstition stracił cały urok. Więc po co był ten cały wysiłek? Dla kogo jest ta płyta? Fanów Stevie Wondera na pewno nie zadowoli. Innych też, bo zawsze mogą sięgnąć po dużo lepszy oryginał. Oczywiście nie jest tak, że wszystkie piosenki są źle zaśpiewane. Macy Gray jest profesjonalistką i potrafi śpiewać (jeśli ktoś tylko zaakceptuje jej skrzeczący głos). Jej wersja I Believe (When I Fall in Love It Will Be Forever) jest całkiem poprawna, podobnie jak Maybe Your Baby – najlepszego kawałka na płycie. Ale to i tak za mało, by zrozumieć sens tego wydawnictwa. Mówię o sensie artystycznym, bo od strony komercyjnej zawsze warto wydać album przed świętami. Nawet słaby i wtórny.
   Na koniec dobra rada: Macy, jak najszybciej wróć do autorskich kawałków. Nie zawsze były dobre, ale były twoje. Jedyne i niepowtarzalne.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: