BETIS-REAL 1-0 La Liga – adios!

   Komentowanie meczów Realu w tym sezonie to zadanie wyjątkowo niewdzięczne. Drużuna nie ma tej jakości gry, do której przyzwyczaiła kibiców. Zawodnicy wydają się być nadal w wakacyjnej formie, bo jak inaczej tłumaczyć brak zgrania, dokładności i nawet jakiegokolwiek pomysłu na rozgrywanie akcji. W meczu z Betisem, który tydzień temu stracił 5 goli w derbach Sewilli, to przeciwnicy grali szybko i przebojowo. Wychodzili na pozycje, rozgrywali długie i precyzyjne piłki, a ich akcje miały dobre tempo. Real wyglądał jak zmęczony starzec, któremu się nie bardzo chce, ale uważa, że z racji wieku coś mu się należy. Nie panowie, nic się nie należy. Trzeba gryźć trawę. Trzeba walczyć, biegać i przede wszystkim mieć jakąś wizję gry. Samymi wrzutkami w pole karne meczu się nie wygra. Jak można nie umieć wyprowadzać piłki z własnego pola karnego? Za każdym razem Casillas posyłał długie piłki, które na ogół stawały się łupem lepiej ustawionych zawodników Betisu. Tak nie wolno grać. To nie jest Real Madryt. Gdzie dominowanie nad przeciwnikiem, kreowanie gry, piękne akcje? Dlaczego Barcelona ma 8 punktów przewagi (jutro może mieć 11) w tabeli Primera Division? Bo ona to wszystko pokazuje. Owszem, traci bramki, ale strzela ich znacznie więcej. Tworzy grę, nie wybija na oślep, umie wyprowadzać akcje spod własnej bramki, dominuje w środku pola. Zawodnicy Blaugrany wychodzą na pozycje, wiedzą, co mają robić na boisku. Real odwrotnie. Ile razy dzisiaj piłka była wycofywana spod pola karnego Betisu, bo nie było komu zagrać? W podaniach do tyłu Real jest rzeczywiście mistrzem. Tylko że z taką asekuracyjną i bezpłciową grą nie wygramy ani ligi hiszpańskiej, ani tym bardziej Ligi Mistrzów. Niczego nie wygramy, jeśli nie zaczniemy grać w piłkę. Nowoczesną piłkę. Nie rozumiem problemów Realu. Drużyna gra w tym samym składzie co rok temu, powinna być doskonale zgrana, wręcz grać na pamięć. Tymczasem dzisiaj widziałem ludzi, którzy się nie rozumieją, nie czytają gry, przez całe spotkanie wrzucają górne piłki w pole karne, po których nie ma żadnego zagrożenia. Czy oni tego nie widzieli? Jeśli nie idzie – trzeba coś zmienić w stylu gry. Real tego nie potrafił. Nawet presing był marny. Dlaczego Barcelona potrafi zamknąć przeciwnika w polu karnym i zrobić mu kocioł, a Real tego nie umie? Bo wyszkolenie techniczne Katalończyków jest dużo lepsze? Na to wychodzi… Dzisiaj wszyscy grali źle. Tak słabego Cristiano Ronaldo dawno nie widziałem. Jesli ktoś miał wątpliwości, kto jest lepszy – on czy Messi, to chyba już ich nie ma. Argentyńczyk rzadko miewa słabsze dni, ale i wtedy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Potrafi poderwać drużynę albo rozstrzygnąć mecz indywidualną akcją.
   Rozpędziłem się w tym pisaniu, ale to sprawa emocji i ogromnych nerwów, jakie mi towarzyszą, gdy oglądam bezradność i mizerię mojej ukochanej drużyny. To naprawdę wstyd grać w ten sposób. Minęła 1/3 sezonu, a liga jest praktycznie rozstrzygnięta. Druzyna Mourinho straciła już niemal tyle samo punktów, co w całym poprzednim sezonie! Trudno mi jakoś uwierzyć, że Real nagle od dzisiaj zacznie grać fantastycznie, a Barcelona będzie przegrywać mecz za meczem, skoro dotychczas wszystko wygrała. Uczciwie dodam, że Real strzelił prawidłową bramkę, której sędzia nie uznał odgwizdując wydumanego spalonego, ale to nie zmienia obrazu meczu. Betis był lepszy, Real zagrał zatrważająco źle i pogrzebał swoje szanse na obronę tytułu. Oczywiście jeszcze wiele meczów i trzeba robić swoje, ale nie ma co udawać, że nic się nie stało. Stało się. Od początku sezonu piszę, że Real nie ma jakości, że nie jest dobrze. Teraz chyba nikt nie ma wątpliwości. To ostatni moment, by coś z tym zrobić. Trzymam kciuki, by się udało.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: