MANCHESTER CITY-REAL 1-1 Awans z grupy śmierci

   Real Madryt po 30 minutach meczu z Manchesterem City powinien prowadzić co najmniej 3-0. Powinien… ale prowadził tylko 1-0 po pięknej bramce Benzemy. Potem sytuację sam na sam zmarnował najpierw Khedira, następnie Ronaldo, a zepchnięci do defensywy gospodarze zaczęli dominować. Pełną kontrole nad meczem przejęli w drugiej połowie. Byli szybsi, bardziej pomysłowi, lepiej zmotywowani. Opanowali środek pola, a pięknym akcjom rozgrywanym z pierwszej piłki brakowało tylko wykończenia. Real nastawił się na kontrataki, ale niewiele z tego wychodziło. I zapewne skończyłoby się na jednobramkowym zwycięstwie, gdyby nie wydumany rzut karny, podyktowany 20 minut przed końcem spotkania. Gospodarze wyrównali, a Real musiał do końca grać w 10-tkę. Od tego momentu City wyczarował dodatkowe zapasy energii, a sędzia widział przewinienia tylko jednej strony (m.in. nie odgwizdał ewidentnego faulu na wychodzącym na czystą pozycję Cristiano Ronaldo). Na nic się to jednak nie zdało, nie pomogło także aż 5 minut doliczone do czasu gry – wynik już nie uległ zmianie. To kolejny wyjazdowy mecz (po spotkaniu w Dortmundzie), w którym Real w drugiej połowie gra o wiele słabiej niż w pierwszej. Dlaczego? Nie było to wielkie spotkanie, ale cel został zrealizowany – Real Madryt zapewnił sobie udział w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Z grupy śmierci awansuje też Borussia Dortmund, która rozegrała świetne, zwycięskie spotkanie w Amsterdamie i utrzymała pozycje lidera grupy. Mistrzowie silnej ligi angielskiej nie awansują.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: