REAL-BORUSSIA 2-2 Nieudany rewanż

   No i znów nie udało się wygrać z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów. Na nic się nie zdało oszczędzanie sił w meczu ligowym, bo w pierwszej połowie Real prezentował się niemrawo i sennie. Gracze z Dortmundu byli wyraźnie szybsi i dużo lepiej rozgrywali piłkę. Widać było, że to drużyna, która od lat gra w tym samym składzie. Nieporadność Realu była zawstydzająca, bo przecież mecz rozgrywano na Bernabéu, gdzie Real zwykł zmiatać rywali. Wiarę Madridistom przywrócił piękną główką Pepe, ale to Niemcy wygrali tę część spotkania 2-1. José Mourinho, który jest zawsze szczery i nie owija w bawełnę, też nie był zadowolony i w przerwie dokonał dwóch zmian. Wyrzucił niemrawego Higuaína i słabego Modricia, wstawiając Essiena i Callejóna do ataku. Młody gracz wniósł sporo ożywienia i po chwili wyrównał, ale sędzia odgwizdał milimetrowego spalonego. Jednak Real zaczął wreszcie grać, a nie tylko asystować. Sytuacji było sporo, ale długo bez efektu bramkowego. Tuż przed końcem meczu punkt uratował Mesut Özil precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego. Wreszcie Cristiano Ronaldo dał strzelić komuś innemu, bo jego wolne od miesięcy pozostawiają wiele do życzenia. Oby tak częściej. W efekcie status quo w grupie zostało zachowane i walka o pierwsze miejsce będzie trwała do końca. Za dwa tygodnie jedziemy do Manchesteru, który po dzisiejszym remisie ma nóż na gardle. Nie chcę się powtarzać, bo za drugą połowę i ambitną pogoń należą się drużynie duże brawa, jednak to nie był dobry mecz Realu. Grze Los Blancos brakowało jakości. Coś się zacięło w tej perfekcyjnej maszynie z poprzedniego sezonu. Niepokoi brak dokładności i brak pomysłu na rozgrywanie akcji. Wystarczy, że rywal zaparkuje autobus na polu karnym i Real staje się bezradny. Tak nie może być, trzeba nad tym szybko popracować. Na razie cieszmy się z tego, co mamy, bo mogło być gorzej. Remis nie krzywdzi żadnej ze stron. Ale taka gra nie wystarczy do wygrania jakichkolwiek rozgrywek.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: