REAL-MANCHESTER CITY 3-2 Genialny mecz wielkiego Realu!

alt   Na inaugurację rozgrywek Ligi Mistrzów Real w wielkim stylu pokonał mistrza Anglii, Manchester City 3-2! Co to był za mecz, co za emocje! I co za wspaniała metamorfoza Królewskich. Morinho znów ma drużynę! Jego gracze rozegrali najlepsze spotkanie nie tylko w tym sezonie, ale jeden z lepszych meczów w ostatnich latach. Zamknęli usta wszystkim krytykom. Zobaczymy, czy tę motywację utrzymają także w lidze, ale dzisiaj udowodnili, że są wielką drużyną, potrafią grać porywająco i agresywnie. Choć wynik na to nie wskazuje, dominacja Realu była totalna i tylko nieskuteczności zawodników Królewskich i dobrej postawie bramkarza Manchester zawdzięcza, że stracił zaledwie trzy gole. Dzisiaj Real biegał i walczył do upadłego o każdą piłkę przez całe 90 minut. Aż trudno uwierzyć, że to ta sama drużyna, która trzy dni temu poległa w Sevilli. Różnica w jakości gry była fundamentalna. Boiskową agresją, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, Real znacznie przewyższał przeciwnika. Widać było, jak zawodnicy są zmotywowani, by zatrzeć złe wrażenie z meczów ligowych. Atakowali przeciwnika już na jego połowie, nie pozwalając na wyprowadzenie piłki i konstruowanie akcji. Od dawna nie widziałem takiej presji, jaką Madryt założył przeciwnikowi. Efekt – kilkanaście strzałów Realu i tylko jeden gości w pierwszej połowie. Brakowało jedynie skuteczności – to bolączka początku tego sezonu. Manchester zaparkował autobus w polu karnym i ciężko było się przedrzeć. Scenariusz podobny jak w meczu Barcelona-Chelsea 5 miesięcy temu. W drugiej połowie mistrz Anglii już śmielej sobie poczynał i po jednym z kontrataków wyszedł na prowadzenie. Futbol bywa niesprawiedliwy. Ale podrażniony Real tym mocniej zaatakował. Kwadrans przed końcem wyrównał Marcelo, strzelając bramkę prawą nogą. Nie do wiary! Gdy w 85 minucie goście znów wyszli na prowadzenie, nad Madrytem zawisła groźba porażki. Ale trzy minuty później odnalazł się niewidoczny wcześniej Benzema i wyrównał. To pierwsza bramka Francuza w sezonie, która powinna mu pomóc odzyskać dobrą formę. Gdy wydawało się, że drużyny podzielą się punktami, dał o sobie znać niezawodny Cristiano Ronaldo. W ostatniej minucie strzelił zwycięską bramkę i utonął w uściskach kolegów. Cristiano nie jest smutny, Cristiano jest bardzo radosny! Remontada w ciągu trzech minut może stać się udziałem tylko wielkiego zespołu. Takiego jak Real Madryt. Wierzę, że teraz ta forma i ten styl zostanie utrzymany w lidze hiszpańskiej. Warto dodać, że José Mourinho ustawił zespół bardzo dynamicznie (4-3-3) i dość eksperymentalnie, puszczając do boju Essiena (debiut w Realu), a na obronie Varane’a w miejsce Sergio Ramosa. Odwaga się opłaciła. Ktoś kiedyś powiedział, że dobry mecz jest lepszy niż seks, wyzwala bowiem tyle emocji, że człowiek potrafi spalić ogromną ilość kalorii. Miał rację. To właśnie był taki mecz!
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: