PINK FLOYD Dark Side Of The Moon

Pink Floyd Dark Side Moon recenzja R2RPINK FLOYD
Dark Side Of The Moon
R2R Rock To Remember tocokocham.com1973

altaltaltaltalt
R2R

Przed pierwszą recenzją w ramach kącika RockToRemember zadałem sobie pytanie: jak pisać o płytach, o których napisano już wszystko? I doszedłem do wniosku, że nie będę wymyślał nic nowego, bo nie takie jest założenie. Chcę tylko czytelnikom zwrócić uwagę na muzykę, której warto posłuchać. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nie zna tych albumów lub wykonawców, i może zachęcony moim tekstem po nie sięgnie. I to mi wystarczy. Zwłaszcza, że dzisiaj już się tak nie gra, dzisiaj dominuje rytm, muzyka często powstaje przy pomocy komputerów. Dusza gdzieś uleciała.
   Na pierwszy ogień musiał pójść Pink Floyd. Nie dlatego, że napisałem o nich książkę. Nie dlatego, że chcę tutaj dokonać jakiegoś odkrycia – bo przecież Ciemną stronę księżyca zna chyba każdy miłośnik rocka (lub przynajmniej widział jej charakterystyczną okładkę). A jeśli nie zna, to powinien jak najszybciej nadrobić to niedopatrzenie. To klasyk klasyków. Sprzedany w nakładzie ok. 50 mln egzemplarzy! A przecież nie jest to pozycja komercyjna. Nie wydano z niego siedmiu singli (jak z rekordowego Thrillera Michaela Jacksona). Prawdziwa muzyka poradzi sobie i bez tego. Właściwie tylko Money było wielkim przebojem w komercyjnym znaczeniu. Mimo to album nieprzerwanie przez 14 lat nie schodził z notowań prestiżowego Top200 Billboardu w USA. To rekord niewyobrażalny. Te liczby mówią same za siebie.
   Zacząłem od Dark Side Of The Moon, bo to moim zdaniem najlepsza płyta rockowa w historii. Nie znam innego dzieła, które byłoby tak spójne, a zarazem różnorodne i bogate. Nie tylko muzycznie, również tekstowo. Jest to refleksja nad nad sensem życia, szybko przemijającym czasem, pogoni za pieniądzem, wreszcie śmiercią. Teksty znakomicie podkreślają naturalistyczne efekty dźwiękowe, użyte z wyjątkowym wyczuciem (dzwonienie zegarów, brzęk monet, odgłosy samolotu czy biegnącego człowieka). Wszystko to podnosi dramaturgię utworów. Poczytajcie trochę o tej płycie, zanim jej posłuchacie. A jeśli nie zachwyci was od razu – posłuchajcie jeszcze raz, i jeszcze… Jak już wam wejdzie do serca – zostanie tam na zawsze.
   Pink Floyd miał w swojej karierze momenty słabsze i mało ciekawe, ale podczas nagrywania Dark Side Of The Moon był w wyśmienitej formie. Nigdy wcześniej i nigdy potem muzycy nie zbliżyli się do tego poziomu.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: