OCEANA My House

Oceana My House recenzjaOCEANA
My House
2012

altaltaltaltalt

Oceana wykonuje muzykę soulową, z lekką domieszką innych gatunków (reggae, hip-hop, R&B, funk). Ta 30-letnia Niemka ma jednak prawdziwego nosa do przebojów. Trzy lata temu piosenką Cry Cry wyśpiewała nagrodę publiczności na Festiwalu w Sopocie, a teraz wylansowała największy hit EURO 2012. Tak, tak, o dziwo to nie „Ko-Ko Euro Spoko” zostało przebojem tej imprezy, tylko Endless Summer. To właśnie Oceana została wybrana przez UEFA wykonawczynią oficjalnej piosenki mistrzostw.
Oczywiście nie zabrakło tego utworu na omawianej płycie, drugiej w karierze Oceany. A co poza tym? Kilka dobrych, pogodnych piosenek, ale także sporo nagrań zupełnie nijakich. Płyta jest nierówna i trudno ją dobrze ocenić jako całość. Niemniej o sukcesie takich wydawnictw decydują przeboje, a te są gwarantowane już choćby przez omawiany hit mistrzostw Europy (notabene jako „hidden track” występuje on tu także w pierwotnej wersji, utrzymanej w stylu reggae, która mi stanowczo bardziej odpowiada). Potencjał ma na pewno Sweet Violet czy Put Your Gun Down, ale to taka dyskotekowa papka. Ja cenię Oceanę za Don’t Walk Away, nastrojowe Say Sorry, czy otwierający płytę, świetny utwór tytułowy My House. To za nie te dwie gwiazdki, bo reszta raczej słaba. Szkoda, bo zaczynało się jak u Hitchcocka – od trzęsienia ziemi…
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: