
Pora na coroczne podsumowanie sezonu w 5 najmocniejszych ligach Europy oraz w naszej Ekstraklasie. Oto kilka słów komentarza o tym, jak przebiegała ligowa rywalizacja w 6 krajach Europy – w Anglii, Hiszpanii, Niemczech, Włoszech, Francji i w Polsce. Lecimy po kolei, według poziomu i znaczenia poszczególnych rozgrywek.
ANGLIA Premier League
Mistrz: Liverpool, 84 pkt., bramki 86-41, trener Arne Slot
Puchar: Crystal Palace – Manchester City 1-0, trener Oliver Glasner
Król strzelców: Mohamed Salah (Liverpool) – 28 goli
W Premier League wreszcie coś drgnęło. Wygrywający rok w rok Manchester City popadł w kryzys, nie zdobył żadnego trofeum, a superformę uzyskał Liverpool, który przecież opuścił Jürgen Klopp i wydawało się, że to właśnie The Reds będą mieć kłopoty. Nowy trener Arne Slot wszystko ogarnął i z życiowa formą Mohameda Salaha Liverpool wygrał ligę kilka kolejek przed końcem rozgrywek. Na innych polach zawiódł, zwłaszcza w Lidze Mistrzów, gdzie po wygraniu fazy grupowej był faworytem, ale podniósł to najważniejsze krajowe trofeum grając naprawdę atrakcyjny i skuteczny futbol. W Pucharze Anglii triumfował Crystal Palace, pozbawiając City Guardioli nawet tego jedynego trofeum. Warto dodać, że to pierwszy puchar londyńczyków w ich 120-letniej historii. Sezon zapamiętamy przez absurdalnie słabą postawę Tottenhamu i Manchesteru United, którzy zajęli miejsca tuż nad strefą spadkową. Czerwonym Diabłom nie pomogła nawet zmiana trenera. Paradoksalnie to te dwie drużyny rozegrały między sobą finał Pucharu Europy, najnudniejszy finał od dekad. Cisnął United, a wygrał Tottenham oddając jeden celny strzał. Dzięki temu to właśnie Spurs zagrają w Lidze Mistrzów 2025/2026.
HISZPANIA La Liga
Mistrz: Barcelona, 88 pkt., bramki 102-39, trener Hansi Flick
Puchar: Barcelona – Real Madryt 3-2, trener Hansi Flick
Król strzelców: Kylian Mbappé (Real Madryt) – 31 goli
W Hiszpanii sytuacja podobna do Anglii – rozgrywki wygrała drużyna, która zmieniła trenera, a nie pogrążony w kryzysie powszechny faworyt. Hansi Flick w Barcelonie zastąpił nieudolnego Xaviego i stworzył potwora grającego niezwykle skuteczny i najbardziej efektowny futbol w Europie. Czyli na świecie. Blaugrana regularnie ładowała rywalom po trzy, cztery bramki, a najlepiej przekonał się o tym główny rywal Real Madryt. Po transferze Kyliana Mbappé miał dominować, miał być postrachem, a stał się memem nie potrafiąc w żadnym momencie grać na miarę oczekiwań i posiadanego składu. Przegrał z Barceloną cztery mecze tracąc łącznie 16 bramek (rok wcześniej było odwrotnie) i stracił wszystkie hiszpańskie puchary na rzecz Katalończyków. Rekordowa liczba kontuzji w Madrycie nie jest dobrym wytłumaczeniem. Nieudany sezon spowodował duże zmiany w składzie i na ławce trenerskiej więc może w następnym rozdaniu Real nawiąże walkę z Barceloną. Na razie był tylko tłem. Na pocieszenie Mbappé został Pichichi i wygrał Złoty But dla najlepszego strzelca w Europie. Barcelona w Hiszpanii zgarnęła wszystko, nie wygrała tylko Ligi Mistrzów ulegając w półfinale Interowi 6-7 w pamiętnym dwumeczu.
NIEMCY Bundesliga
Mistrz: Bayern Monachium, 82 pkt., bramki 99-32, trener Vincent Kompany
Puchar: VfB Stuttgart – Arminia Bielefeld 4-2, trener Sebastian Hoeneß
Król strzelców: Harry Kane (Bayern) – 26 goli
W Niemczech wszystko wróciło do normy – wygrał Bayern, klątwa Harry’ego Kane’a przestała działać (także w Tottenhamie, który po jego odejściu wreszcie cos wygrał) i w zasadzie na tym można poprzestać. Bayer Xabiego dostał zadyszki, ale i tak był drugi z dużą przewagą nad resztą. Rzutem na taśmę czwarte miejsce zajęła Borussia Dortmund, która miała słaby sezon, ale ostatecznie zagra w Lidze Mistrzów, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się niemożliwe. Bayern zdominował ligę, ale inne trofea mu pouciekały. W krajowym pucharze przegrał w 1/8 z Leverkusem, ale zrewanżował się w Lidze mistrzów eliminując drużynę Xabiego, by potem przegrać z Interem. Z kolei Bayer Leverkusen nieoczekiwanie przegrał półfinał z trzecioligową (!) Arminią Bielefeld, którą w finale ograł VfB Stuttgart.
WŁOCHY Serie A
Mistrz: Napoli, 82 pkt., bramki 59-27, trener Antonio Conte
Puchar: Bologna – Milan 1-0, trener Vincenzo Italiano
Król strzelców: Mateo Retegui (Inter) – 25 goli
W Serie A mieliśmy emocje do ostatniej kolejki, a o mistrzostwie zdecydowal jeden punkt. Kryzys wielkich marek nadal trwa – Milan nie zakwalifikował się do europejskich pucharów, a Juventus dopiero w ostatniej kolejce uzyskał awans do Ligi Mistrzów. Rewelacja sprzed roku Bologna źle finiszowała i nie załapała się, ale wygrała Puchar Włoch. W Walce o scudetto liczyły się tylko dwie drużyny – Inter i Napoli odrodzone pod wodzą Antonio Conte. Prowadziły na przemian, ale w przedostatniej kolejce Inter zgubił punkty z Lazio i ostatecznie tytuł wrócił do Neapolu. Kilka dni później Inter przegrał finał Ligi Mistrzów i został z niczym.
FRANCJA Ligue 1
Mistrz: PSG, 84 pkt., bramki 84-35, trener Luis Enrique
Puchar: PSG – Reims 3-0, trener Luis Enrique
Król strzelców: Ousmane Dembélé (PSG) – 21 goli
To, co z PSG zrobił Lusi Enrique, budzi szacunek i podziw. Po odejściu Kyliana Mbappé poukładał zespół pozbawiony gwiazd tak, że paryżanie obok Barcelony i Liverpoolu stali się najładniej grającą drużyną w Europie. Słowo „drużyna” jest tu kluczem do sukcesu, bo w PSG wszyscy walczą i uzupełniają się, nie ma gwiazd mających wywalone na bieganie czy pressing. Efekt jest miażdżący – paryżanie wygrali Ligue 1 na kilka kolejek przed końcem (19 punktów przed Marsylią), łatwo zgarnęli Puchar Francji, a na deser zmiażdżyli Inter w finale Ligi Mistrzów. Wygrali 5-0, jak z jakimiś amatorami. I to wszystko bez Mbappé. Kolejna ekipa udowodniła, ile dzisiaj znaczy trener. Możesz mieć wielkie gwiazdy (jak PSG wcześniej) i nic nie wygrać, jeśli trener nie umie z tego zrobić drużyny.
POLSKA Ekstraklasa
Mistrz: Lech Poznań, 70 pkt., bramki 68-31, trener Niels Frederiksen
Puchar: Legia Warszawa – Pogoń 4-3, trener Gonçalo Feio
Król strzelców: Efthymios Koulouris (Pogoń) – 28 goli
W naszej Ekstraklasie wreszcie wydarzyło się coś ekstra – król strzelców, grecki napastnik Pogoni Efthymios Koulouris strzelił aż 28 bramek. To wynik godny odnotowania. Godny odnotowania był też świetny finał Pucharu Polski, w którym Legia pokonała Pogoń 4-3 zyskując przepustkę do gry w Europie. Bo w lidze było słabiutko. Tutaj triumfował Lech Poznań o jeden punkt nad Rakowem. I chyba dobrze, bo był najbardziej regularną, ale i najbardziej efektowną polską drużyną. I nie będzie wstydu w Europie ze względu na wygląd stadionu w Częstochowie…
