Wyszukiwarka


 

Spis treści

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
Data: 31 Paź 2014

Znajomi

Monavie

Monavie dystrybucja suplement diety zarabianie biznes

Wybierz standard RSS:
RSS   ATOM

Archiwum

Olivea

Olivea baner

Znajdź przepisy

Top Blogi

Mikser kulinarny

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów

Durszlak

Durszlak.pl

Zblogowani

Polecamy szybkie pierogi

Szybkie pierogi Warszawa

ELYSIUM THEORY Event Horizon Drukuj Email
Muzyka
poniedziałek, 20 maja 2013 18:40

Elysium Theory Event Horizon recenzjaELYSIUM THEORY
Event Horizon
2013

altaltaltaltalt

Elysium Theory to dość wyjątkowy zespół. Nie z powodu granej muzyki z pogranicza rocka progresywnego i metalu, bo tutaj Amerykanie niczego nowego nie proponują, lecz ze względu na osobliwy rodowód muzyków. Są bowiem totalnymi amatorami, dla których muzyka jest jedynie hobby i swoistą odskocznią od codziennych obowiązków. Grupę tworzą nauczyciel, geodeta, policjant i oficer SWAT, zaś wokalista uczy w ośrodku dla młodocianych przestępców. Co najdziwniejsze, w twórczości Elysium Theory nie słychać żadnej amatorszczyzny - zarówno debiutancki krążek Modern Alchemy z 2010 roku, jak i ten najnowszy brzmią nadzwyczaj profesjonalnie.
   Event Horizon może nie zwala z nóg, ale o to trudno w rocku progresywnym, jest jednak bardzo spójnym i dobrze skonstruowanym albumem, który powinien zadowolić fanów artystycznego grania. Długie, rozbudowane kompozycje rozdzielane krótkimi formami muzycznymi, oferują wszystko to, czego należy oczekiwać od tego typu muzyki: dobry wokal o wyrazistej barwie, efektowne zmiany tempa, finezyjne partie solowe na gitarze i klawiszach oraz przede wszystkim ciekawe melodie. To na ogół stonowana muzyka i właśnie w utworach o charakterze balladowym (Illuminated, Pictures In The Sand, Transmission Alpha) Dan Peterson śpiewa najładniej, momentami przypominając Jamesa LaBrie (chociaż Elysium Theory jest znacznie spokojniejszy od Dream Theater). Osią płyty są długie kompozycje, z Clockwork Earth na czele (zaczynającym się od motywu żywcem wyjętego z Another Brick In The Wall Part 1 Pink Floyd). Apogeum stanowi zamykająca krążek, 4-częściowa suita Cask of Amontillado, zbudowana według najlepszych artrockowych wzorców. Całkiem nieźle jak na muzykujących po godzinach amatorów. Panowie świetnie się rozumieją, brzmią nowocześnie, sekcja rytmiczna pracuje bez zarzutu i wypada im tylko życzyć kolejnych udanych krążków.