REAL MADRYT Podsumowanie sezonu 2021/2022

Real Madryt podsumowanie sezon 2021/2022Przed nowym sezonem nic nie zapowiadało, że dla Realu Madryt będzie on tak spektakularny. Najlepszy w historii. Rok temu zabrakło trofeów, odszedł wypalony Zidane, którego powrót na ławkę trenerską nie był najlepszą decyzją, odszedł też Ramos i Varane – dwa filary obrony, a mizerny atak nie został wzmocniony (zaledwie 88 bramek, najmniej od 15 lat). Klub pozyskał stopera Davida Alabę z Bayernu i pod koniec okienka, przy niepowodzeniu operacji Mbappé, rzutem na taśmę zakontraktował młodziutkiego Eduardo Camavingę. Niewiele wzmocnień, jak na tak marne wyniki. Na ławkę trenerską po kilku latach nieobecności wrócił Carlo Ancelotti, który dawno stracił kontakt z wielkim futbolem, a i z Evertonu puszczono go bez wielkiego żalu. Wobec potrzeby zmian nie wyglądało to dobrze. A jednak zadziałało perfekcyjnie. Uwielbiam takie niespodzianki, kiedy nie liczysz na wiele, a dostajesz dużo więcej. Los Blancos nie tylko wygrali mistrzostwo, bo to był plan minimum, ale dołożyli do tego Superpuchar Hiszpanii i wisienkę na torcie, czyli 14. Ligę Mistrzów. Tego nikt nie oczekiwał. Nie z tym trenerem, nie z taką kadrą. Królewscy mają za sobą kapitalny sezon, taki na szóstkę. Zabrakło tylko Pucharu Króla, ale chyba nikt nie robi z tego problemu, bo wygrane zostały dwa najważniejsze tytuły, do tego w sposób, jaki będziemy długo pamiętać.

Real zaczął sezon z przytupem – grał szybko, przebojowo, i niezwykle skutecznie: w 6 meczach ligowych zdobył 21 bramek. Potem po kontuzji wrócił Kroos i gra od razu zwolniła. Wraz z początkiem jesieni przyszedł też pierwszy minikryzys i sygnał ostrzegawczy – dziwna porażka u siebie z Sheriffem Tyraspol i przegrana z Espanyolem po bardzo słabym meczu. Jednak Królewscy zareagowali jak należy – do końca jesieni zanotowali niemal same zwycięstwa wygrywając grupę Champions League, a na krajowym podwórku zostawiając daleko za plecami Barcelonę i Atlético. W styczniu wygrali Superpuchar Hiszpanii, a w lutym przyszła zimowa zadyszka i porażka w Copa del Rey. Jednak cała wiosna to już spokojne dowiezienie mistrzostwa i magiczne wieczory w Lidze Mistrzów, ukoronowane wygraną w Paryżu. Świetny sezon, trzy puchary w gablocie, w tym te dwa najważniejsze.

TROFEA
1. Mistrzostwo Hiszpanii
2. Superpuchar Hiszpanii po wygranej 2-0 z Athletikiem.
3. Liga Mistrzów po wygranej 1-0 z Liverpoolem.

TRANSFERY
David Alaba pozyskany z Bayernu na zasadzie wolnego transferu, który z powodzeniem zastąpił Sergio Ramosa (ten nie przedłużył umowy i odszedł do PSG) oraz Eduardo Camavinga, 19-letni pomocnik z Stade Rennais.

LA LIGA – LIGA HISZPAŃSKA
Real został liderem La Ligi po 3. kolejce i potem ani razu nie oddał prowadzenia, a tylko powiększał przewagę nad rywalami. Mistrzostwo wygrał na 4 kolejki przed końcem i potem nieco zdjął nogę z gazu, ale i tak wyprzedził Barcelonę o 13 punktów, a ustępującego mistrza Atlético o 15. Królem strzelców z dużą przewagą został Karim Benzema, a trzeci był Vinícius Júnior.

La Liga 2021/2022
Z R P Punkty Bramki
1.  Real Madryt 26 8 4 86 80 – 31
2.  Barcelona 21 10 7 73 68 – 38
3.  Atlético 21 8 9 71 65 – 43
4.  Sevilla 18 16 4 70 53 – 30
5.  Betis 19 8 11 65 62 – 40
6.  Real Sociedad 17 11 10 62 40 – 37
7.  Villarreal 16 11 11 59 63 – 37
8.  Athletic 14 13 11 55 43 – 36
9.  Valencia 11 15 12 48 48 – 53
10.  Osasuna 12 11 15 47 37 – 51
11.  Celta 12 10 16 46 43 – 43
12.  Rayo Vallecano 11 9 18 42 39 – 50
13.  Elche 11 9 18 42 40 – 52
14.  Espanyol 10 12 16 42 40 – 53
15.  Getafe 8 15 15 39 33 – 41
16.  Mallorca 10 9 19 39 36 – 63
17.  Cádiz 8 15 15 39 35 – 51
18.  Granada 8 14 16 38 44 – 61
19.  Levante 8 11 19 35 51 – 76
20.  Alavés 8 7 23 31 31 – 65
Pichichi – król strzelców Gole
1. Karim Benzema (Real Madryt) 27
2. Iago Aspas (Celta) 18
3. Vinícius Júnior (Real Madryt) 17
3. Raul de Tomas (Espanyol) 17
5. Juanmi (Betis) 16
5. Enes Ünal (Getafe) 16
Asysty
1. Ousmane Dembélé (Barcelona) 13
2. Karim Benzema (Real Madryt) 12
3. Vinícius Júnior (Real Madryt) 10
3. Iker Muniain (Athletic) 10
Zamora – najlepszy bramkarz
1. Yassine Bounou (Sevilla) 0,77

COPA DEL REY – PUCHAR KRÓLA
W tych rozgrywkach Real zwykle szybko odpada i nie inaczej było tym razem. Real w okresie styczeń/luty zwykle nie wygląda świeżo. Męczył się z Alcoyano i z Elche, by w 1/8 ulec Athletikowi w Bilbao ( z którym spokojnie wygrał oba mecze ligowe). Wprawdzie tylko 0-1 i gola madrytczycy stracili tuż przed końcem, ale byli wyraźnie słabsi od rywala i zasłużenie odpadli z rozgrywek. To potem pomogło, bo mieli więcej czasu na odpoczynek, ale kiedyś wypada poważniej potraktować te rozgrywki i w końcu zacząć je wygrywać. W końcu to Puchar Króla i kto jak kto, ale „królewski” klub nie powinien ich lekceważyć.

SUPERPUCHAR HISZPANII
Rozgrywany w formule Final 4 Superpuchar Hiszpanii dostarczył wiele emocji, bo już w półfinale mieliśmy El Clásico. Real ograł Barcelonę 3-2, a finale wygrał 2-0 z Athletikiem (który potem wziął rewanż w Pucharze Króla).

CHAMPIONS LEAGUE – LIGA MISTRZÓW
To była najlepsza w wykonaniu Realu i na pewno będzie najdłużej pamiętana przez kibiców Liga Mistrzów. Zaczęło się w Mediolanie od wymęczonej wygranej z mistrzem Włoch Interem, a zaraz potem zimny prysznic – przegrana w Madrycie z mistrzem Mołdawii (!). Potem same zwycięstwa, wygranie grupy i słynne losowanie zawalone przez UEFA, w którym Real trafił na Benfikę, ale całość powtórzono i los (los?) skojarzył Los Blancos z PSG. Paryżanie pozyskali Messiego, Ramosa, Donnarummę i ten dream team miał wreszcie wygrać Ligę Mistrzów. Byli faworytem starcia, wygrali w Paryżu i prowadzili w Madrycie, ale potem Benzema w 20 minut strzelił 3 bramki i odprawił szejków z kwitkiem. W 1/4 czekał obrońca trofeum Chelsea. Królewscy znów nie byli faworytem ale zagrali koncert w Londynie i po kolejnym hat-tricku Benzemy wygrali 3-1. Jednak w Madrycie nie grali kompletnie nic i przegrywali już 0-3, gdy Rodrygo trafił na dogrywkę, a tam już Benzema zrobił swoje. W półfinale było jeszcze trudniej – Manchester City, perfekcyjna maszyna Guardioli, po 10 minutach prowadził już 2-0 i miał kolejne okazje, lecz ostatecznie wygrał 4-3. W rewanżu Obywatele do 90 minuty prowadzili 1-0 i już byli myślami w finale, ale wtedy znów zadziałała magia Bernabéu – w odstępie minuty Rodrygo strzelił dwa gole, a w dogrywce trafił Benzema i kolejna remontada stała się faktem, a Pep wrócił z niczym. Po takiej fazie pucharowej nie wypadało przegrać finału. Tam czekał najtrudniejszy rywal, Liverpool Kloppa. I tu znów Real dał się rywalowi wyszumieć, by potem go dobić strzałem Viníciusa. Real nie grał pięknie, nie dominował, ale to nie jazda figurowa, tu nie ma punktów za wrażenia, tu trzeba strzelać gole. I to Real robił perfekcyjnie. Tworzył niewiele, ale wykorzystywał to, co stworzył. Odprawił z kwitkiem wszystkich faworytów, ekipy budowane za wielkie pieniądze, prowadzone przez nowoczesnych trenerów, za którymi wzdychają w Madrycie. A tu ograł ich stary dziadek Ancelotti z grupą piłkarzy uznawanych za skończonych i wypalonych. C’est la vie.

BOHATER (Plus sezonu)
Po takim sezonie niezmiernie trudno wybrać jednego piłkarza, bo wyróżniło się wielu. Na pewno jednym z bohaterów sezonu i absolutnym Real Madryt Vinicius Junior 2022hegemonem finału był bramkarz Thibaut Courtois, który dokonywał cudów w bramce. Na pewno bohaterem jest Vinícius Júnior, który pod wodzą Ancelottiego niesamowicie się rozwinął i znacząco poprawił swą grę i skuteczność, w efekcie strzelił ponad 22 bramki i odnotował 16 asyst. To liczby godne najlepszych. Przyjemnie się oglądało jego grę, był najbardziej dynamicznym piłkarzem Realu. Ale i tak największym bohaterem z przodu był Karim Benzema, który rozegrał swój najlepszy sezon w karierze i wreszcie dostarczył liczby, a nie tylko „grę dla koneserów”. Francuz strzelił 44 bramki (wcześniej jego najlepszy wynik to 32, a po odejściu CR7 ani razu nawet nie przekroczył liczby 30), jego wpływ na grę był nie do przecenienia. Gdy go zabrakło w El Clásico, Real przegrał 0-4 i chociaż mógł sobie na to pozwolić, ten wstydliwy wynik poszedł w świat – to jedyny „sukces” Barcelony w rozgrywkach La Ligi). Bohaterem jest też Rodrygo, który jest genialnym jokerem i gdy wchodzi z ławki, często rozstrzyga mecze. W La Lidze nie ma liczb, ale w Lidze Mistrzów jak najbardziej tak. Sprawdził się David Alaba, który od razu zaaklimatyzował się w nowej drużynie i łatwo wszedł w buty Ramosa. Ale jest jeszcze dwóch bohaterów, których trzeba wymienić. Jeden z drugiego planu – to Antonio Pintus, trener przygotowania fizycznego, który po odejściu Zidane’a ponownie dołączył do Realu i od razu skończyły się kontuzje, a wydolność piłkarzy znacznie wzrosła. Drugi to trener Carlo Ancelotti. Nie mam o nim najlepszego zdania i obawiałem się jego powrotu, irytowały mnie jego decyzje, kompletny brak rotacji i olewanie młodych, złe przygotowywanie meczów, gdy Real oddawał inicjatywę i potem musiał gonić wynik. Ale koniec końców Carletto przywiózł trzy puchary, więc nie napiszę złego słowa na jego wybory, bo na końcu to on miał rację, nie ja. Zadbał o atmosferę, stworzył bardzo zwartą grupę, gdzie wszyscy walczą razem w każdej formacji, i to dało efekty. Owszem, jest jeszcze co nieco do poprawy, bo Real nie powinien aż tak oddawać inicjatywy rywalom, ale będzie czas popracować nad tym w kolejnym sezonie. Za ten miniony duże zasługi ma Carlo Ancelotti. Włoch jest pierwszym trenerem, który wygrał mistrzostwo we wszystkich 5 najważniejszych ligach Europy, oraz pierwszym, który 4 razy wygrał Ligę Mistrzów.

ROZCZAROWANIE (Minus sezonu)
Antybohatera jeszcze trudniej wybrać, bo w zasadzie wszyscy dołożyli swoją cegiełkę do końcowego sukcesu. Nawet Asensio, o którym pisałem, że to wyjątkowo bezpłciowy zawodnik (zero dryblingu, zero ryzyka, zagrania głównie do tyłu, małe zaangażowanie w grę obronną), dołożył 13 goli i to jest trzeci wynik w drużynie, więc chociaż jego flegmatyczność i brak zaangażowania irytuje, to jednak swoje zrobił. Łatwo wskazać Edena Hazarda, który w trzecim roku grał niewiele, ale to wynik niezaleczonej kontuzji, z którą się dalej borykał. Jego problemy wykorzystał Vini i Belgowi trudno będzie wrócić do podstawowej jedenastki. Gareth Bale, który żegna się z Realem (wreszcie), też nie zaliczy sezonu do udanych. Grał mało, bo po prostu nie chciał, i bardziej wkurzał swoim zachowaniem i podejściem niż samą grą. Nie najlepszy sezon zanotował Casemiro, który dopiero pod koniec rozgrywek się jakoś ogarnął. Podobnie Dani Carvajal, który niczym kameleon po kontuzji przeszedł od swojej najgorszej do najlepszej wersji. Ale dobry zmiennik by mu się przydał. Marcelo i Isco w swoim ostatnim roku grali mało, więc nie rozczarowali. Podobnie jak ociężały i nieprzydatny Jović. Więc tym razem nie wybiorę jednego antybohatera. Było dobrze.

PODSUMOWANIE
Tak dobrego sezonu Real dawno nie miał. Może nigdy? Nie chodzi o same trofea, ale poziom emocji. Liga wygrana łatwo, ale trzy remontady w Lidze Mistrzów i wywalenie wszystkich faworytów nie ma sobie równych. Wprawdzie 5 lat temu Zidane w swoim pierwszym pełnym sezonie wygrał te same trofea i nawet w lepszym stylu (Real strzelił wtedy 173 bramki – prawie rekord, bo lepiej było tylko za Mourinho, teraz tych goli było 119), ale wtedy miał do dyspozycji CKM w swoim primie oraz trio BBC, które wymiatało – pamiętamy, ile strzelał sam Cristiano. Real był faworytem. Teraz Ancelotti dostał drużynę w przebudowie, na którą nikt nie stawiał, dlatego te zwycięstwa smakują jeszcze bardziej. Ten Real nie miał prawa wygrać Ligi Mistrzów, a jednak zrobił to. Można się czepiać  szczegółów – że skład nie ten, rotacji niewiele, olanie młodzieży, itp., ale skoro to przyniosło efekt, grzechem byłoby narzekać. Carletto zawarł pakt z diabłem i już jestem ciekaw, co zrobi za rok.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: