REAL MADRYT Podsumowanie roku 2020

Real Madryt podsumowanie rok 2020Rok 2020 był absolutnie wyjątkowy w historii światowego sportu. Wiosną pandemia koronawirusa sparaliżowała sportową rywalizację, a zawodnicy po przymusowej przerwie musieli szybko nadrabiać stracone dni, a potem bez odpowiednich przygotowań przystąpili do kolejnego sezonu, w którym nagromadzenie meczów rozgrywanych co trzy/cztery dni skutkuje ogromną liczbą kontuzji i wieloma nieoczekiwanymi wynikami. Na własnej skórze odczuł to Real Madryt, którego kadra ani razu nie była dostępna w komplecie (kłopotów ze zdrowiem uniknęło tylko czterech piłkarzy!), a drużyna przegrywała na krajowym podwórku z ligowymi outsiderami czy rezerwami Szachtara w Lidze Mistrzów. Ale po kolei.

Rok rozpoczął się od mocnego uderzenia pięścią w stół – Real Madryt na boiskach Arabii Saudyjskiej wygrał rozgrywany w nowej formule Final Four Superpuchar Hiszpanii, pokonując w finale Atlético w rzutach karnych. Mistrz Hiszpanii Barcelona i zdobywca Pucharu Króla Valencia odpadli w półfinałach. Później na początku lutego były wygrane derby, a zaraz potem niespodziewana porażka w Pucharze Króla u siebie z Realem Saragossa, a potem jeszcze bardziej przykra wtopa na Bernabéu z Manchesterem City Guardioli w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Real grał w kratkę, jednak wobec kłopotów Barcelony, głównego rywala w walce o mistrzostwo, powszechnie oczekiwano wygrania La Ligi. Tym bardziej, gdy w bezpośrednim starciu na początku marca madrytczycy pokonali Katalończyków 2-0 po golach Viníciusa i Mariano obejmując prowadzenie w tabeli. Tydzień później Los Blancos nieoczekiwanie przegrali z Betisem i oddali pozycję lidera Barcelonie. Wtedy uderzył COVID-19 – rozgrywki zawieszono i nie było wiadomo, czy w ogóle zostaną dokończone. Piłkarze wrócili na boiska po trzech miesiącach, ale stadiony do końca roku pozostały zamknięte dla kibiców. Królewscy powrócili w imponującym stylu – wygrali 10 spotkań z rzędu i zapewnili sobie 34. mistrzostwo Hiszpanii. W wielu meczach długo się męczyli, często decydował jeden gol, ale na końcu liczy się efekt i kolejny puchar do przebogatej gabloty. Radości nie zmąciła nawet kolejna porażka z City i odpadnięcie z Ligi Mistrzów w 1/8 finału. Bardziej bolało samo podejście, bo chłopakom ewidentnie nie chciało się walczyć.

Nowy sezon, przed którym Real nie dokonał żadnych istotnych wzmocnień składu, przebiega pod dyktando chaosu spowodowanego pandemią, braku przygotowań i morderczego tempa rozgrywek. Oczywiście to żadne wytłumaczenie dla wstydliwych porażek z Cádizem, Alavés czy Szachtarem Donieck (dwa razy!), które klasowej drużynie nie powinny się zdarzyć, były raczej wynikiem zlekceważenia rywala i zachwiały pozycją Zidane’a, ale Francuz nie pierwszy raz wyszedł z takiej sytuacji obronną ręką. Sześć kolejnych zwycięstw pozwoliło wygrać grupę w Lidze Mistrzów i nadgonić dystans do liderującego Atlético w hiszpańskiej Primera División. Pożar został ugaszony, ale nadal aktualne pozostaje pytanie, na jak długo starczy paliwa tej wyeksploatowanej do granic ekipie, w której główne skrzypce nadal grają spełnieni weterani, a młodzi pozostają jedynie barwnym dodatkiem i z pewnością nie rozwijają się pod okiem Zizou. Real gra wolno, brzydko i mało skutecznie, ale dopóki wygrywa, trudno narzekać. Problem w tym, że wygrywa za rzadko i za bardzo się męczy z każdym rywalem (czego najlepszym przykładem ostatni mecz w roku, w którym Królewscy znów stracili punkty z ligowym słabeuszem). Niemniej całościowo rok 2020 trzeba uznać za udany. Nie perfekcyjny, nawet dość daleki od perfekcji, ale gdy drużyna wygrywa dwa trofea, należy to docenić. Jak na tę kadrę i prezentowany styl gry, odległy lata świetlne od doskonałości, dwa puchary muszą cieszyć. Tym bardziej, że nie wiadomo, kiedy znowu będzie to można powtórzyć.

Real Madryt mistrz Hiszpanii 2020

Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: