REAL-CSKA 0-3 Kompromitacja w Madrycie w meczu nie na szczycie

Real-CSKA 0-3 Liga Mistrzów 2018/2019Na zakończenie fazy grupowej Ligi Mistrzów Real podejmował rosyjskiego wicemistrza, z którym pierwszy mecz w Moskwie nieoczekiwanie przegrał. Jednak to był jedyny sukces CSKA, zaś madrytczycy resztę spotkań wygrali i niezależnie od tej wstydliwej porażki zajęli pierwsze miejsce w swojej grupie. Dzisiaj był więc przysłowiowy mecz o pietruszkę – Królewscy wprawdzie nie musieli wygrać, ale tego wymagał szacunek dla rywala i samych rozgrywek. Solari zagrał sporymi rezerwami (Odriozola, Vallejo, Javi Sánchez, Llorente, Valverde, Vinícius), co obiecywało więcej zaangażowania i niestandardowych zagrań. To wszystko niby było, ale to goście wypunktowali Real i już do przerwy prowadzili 2-0 po golach Czałowa i Szczennikowa w samej końcówce. Rosjanie atakowali rzadko, ale jeśli już to dużą liczbą zawodników, w przeciwieństwie do wymieniających dziesiątki niepotrzebnych podań madrytczyków. Wcześniej nic nie zapowiadało takiej katastrofy, Real grał za wolno, ale było kilka przebłysków, głównie za sprawą Viníciusa, po których dobre okazje miał Asensio (strzelił raz w bramkarza, raz w poprzeczkę) i Benzema (jego postawę nawet szkoda komentować – grał jak zwykle, czyli nijak).

W drugiej połowie Francuza zastąpił Bale, ale trudno było zauważyć tę zmianę, a gra Królewskich nadal była szarpana, o jedno tempo za wolna i mało kreatywna. W 55 minucie kapitalną akcję przeprowadził najlepszy na boisku Vinícius, a wystawioną patelnię wzorcowo zmarnował Isco. To jedna z niewielu ładnych akcji, bo głównie oglądaliśmy nieprzygotowane wrzutki na aferę i grę bez jakiejkolwiek wizji ataku. Właściwie Akinfiejew w bramce był bezrobotny. W Madrycie! Na dodatek CSKA trafiło po raz trzeci – kropkę nad i postawił w 73 minucie Sigurðsson iw ten oto sposób Rosjanie odnieśli swoje najwyższe zwycięstwo w Hiszpanii, a chimeryczny Real znów się skompromitował. Przegrał u siebie 0-3 z ostatnią drużyną w grupie.

Apatia – to najlepsze słowo określające postawę piłkarzy Solariego. Obecny Real to drużyna, która nie ma ani składu podstawowego (bo kadra jest totalnie wypalona), ani ławki (bo rezerwowi nie dają wymaganej jakości). Jednym się już nie chce, drudzy chcą, ale nie potrafią. I nawet hymn Ligi Mistrzów już nie działa. Nie ma kto czegoś wykreować, nie ma kto szarpnąć na skrzydle, ofensywa chodzi po boisku, nie ma pressingu, nie ma zrozumienia, nie ma gry na jeden kontakt, wszystko jest za wolne i bez elementu zaskoczenia. I nie ma znaczenia, że mecz był o nic, a ta porażka nie zmieniła układu tabeli. Chodzi o podejście i o minimum jakości w grze. Dzisiaj tego zabrakło, a jedynym próbującym coś zwojować był 18-letni junior z Brazylii. To mówi wszystko o tej kadrze. taki występ zaraz po żenującym meczu w Huesce, po którym zapewniano, jak to piłkarze za każdym razem dają z siebie wszystko na boisku. Dzisiaj nie dali nic i nawet nie udawali. Ile jeszcze razy w tym sezonie trzeba się będzie wstydzić za ich występy?


Plus meczu: Vinícius
Minus meczu: Benzema, Isco, Bale

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: