MANCHESTER UNITED-REAL 2-1 Porażka Realu w debiucie Lopeteguiego

International Champions Cup 2018 Real MadrytZwykle nie opisuję spotkań towarzyskich, ale wokół Realu ostatnio tyle się dzieje, że tym razem zrobię wyjątek, bo nie był zwykły mecz. Real Madryt przegrał z Manchesterem United 1-2 w pierwszym meczu pretemporady w ramach International Champions Cup w USA. To był pierwszy sprawdzian pod wodzą nowego trenera Julena Lopeteguiego i pierwszy mecz po odejściu Cristiano Ronaldo. I tu dochodzimy do sedna – nie wynik jest tu najważniejszy. Jasne, że wypada wygrać z rezerwami United, które grało bez kilkunastu podstawowych zawodników (niedawno 4-1 ograł ich Liverpool), ale i madrytczycy nie byli w najmocniejszym składzie. Mecz miał jednak odpowiedzieć na kilka pytań. Jak poukłada grę Lopetegui? Czy Bale odnajdzie się jako nowy lider? Czy z Benzemą wypełnia pustkę po golach Portugalczyka? Jak wypadnie 18-letni Vinícius Júnior, czy jest gotowy na grę w pierwszym składzie Królewskich?

Odpowiedzi nie poznaliśmy. Fakty są takie, że Real po odejściu dwóch kluczowych postaci Zidane’a i Ronaldo znalazł się w dość niekomfortowym położeniu. Nie ma kim straszyć w ataku, a transferów jak nie było, tak nie ma. Julen bełkocze w stylu Zizou o zadowoleniu z kadry (bo co innego ma mówić?), ale prawda jest inna. Trzon tej ekipy jest stary, a przednia formacja to obraz nędzy i rozpaczy. Liderem ma być Bale, który więcej czasu spędza w szpitalu niż na boisku, a bramki ma strzelać 31-letni Benzema, którego ostatnie statystyki są obiektem kpin i żartów. Zresztą siłę tej wypalonej kadry pokazały ostatnie rozgrywki ligowe, które Real zakończył 17 punktów za plecami Barcelony. To 17 punktów wstydu i hańby dla tak dumnego klubu! Ale wygranie Ligi Mistrzów zamaskowało niedoskonałości i zaczadziło umysły stetryczałego zarządu, który dalej twierdzi, że zmiany nie są konieczne. Są, i wczorajszy mecz to pokazał jak na dłoni. Real niby dominował, dwa razy dłużej był przy piłce, tylko nie bardzo wiedział, co z nią zrobić, a rywal niemal każdy strzał zamieniał na gola. United strzelali 6 razy, 3 celnie, z tego 2 gole. Real z 15 prób trafił w bramkę 3 razy zdobywając jeden gol. Ale nie o statystyki i mizerną skuteczność tu chodzi. Raczej o kiepskie wrażenia. Co bowiem zapamiętałem ze spotkania? Grę w poprzek, nudną tiki-takę na własnej połowie i paniczne wybicia Casilli. Trochę mało…

Pompowanie balonika w madryckiej prasie trwa od dwóch tygodni. Codziennie czytamy, jak jest wspaniale, jak doskonale prezentuje się uśmiechnięty i zmotywowany Bale, jak skuteczny jest Benzema na treningach, jak nie do zatrzymania junior z Brazylii. Prawda jest nieco inna. Pierwszą połowę rozegrali wszyscy trzej panowie razem, a zagrożenia nie tworzyli żadnego. Bale głęboko schowany, Benzema niewidoczny i tracący piłki (chociaż tuż przed przerwą strzelił swoją bramkę – to jedyne celne uderzenie przy 4 próbach w tej fazie gry), Vinícius Júnior coś tam czarował, jest szybki, ale gdy widzę, jakie bramki ładują młodziki innych klubów podczas International Champions Cup, to trudno o zachwyt nad kilkoma zwodami. O wiele lepiej było po zmianie stron, gdy na boisko weszły głębokie rezerwy, piłkarze niemający szans na zaistnienie w pierwszej drużynie. Wnieśli więcej ożywienia, oddali 11 strzałów (a United zero!), ale gola nie zdobyli, a najlepszą okazję miał Ødegaard, który poza tym grał całkiem nieźle. Z dobrej strony pokazał się lekceważony przez Zidane’a Ceballos, nieźle po prawej stronie hasał Odriozola, dobrze rokuje Vinícius, jednak to tylko przebłyski, bo całość drużyny wygląda średnio, by nie powiedzieć słabo. Ja wiem, że to dopiero początek przygotowań i nie ma co wyciągać ostatecznych wniosków, ale już widać, że bez wzmocnień ta kadra będzie mieć spore kłopoty ze zdobywaniem bramek. Pozostaje mieć nadzieję, że widzą to też madryccy decydenci i wykorzystają druga połowę okienka transferowego. Bo pierwszą całkowicie przespali, podczas gdy główni rywale Atlético i Barcelona wzmocnili się bardzo konkretnie.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: