KILLERS Wonderful Wonderful

Killers Wonderful Wonderful recenzjaKILLERS
Wonderful Wonderful
2017

W Wikipedii wyczytamy, że The Killers to amerykański alternatywny zespół rockowy z Las Vegas. Początkowo, przy okazji premiery debiutanckiej płyty Hot Fuss, tak rzeczywiście było, lecz gdy muzycy zamienili gitary na syntezatory i pożeglowali w kierunku synthpopowej sieczki, trudno już o takie stwierdzenia. Gdy 5 lat temu usłyszałem koszmarny album Battle Born, praktycznie wypisałem grupę z listy gości. Ale never say never. Skoro lider formacji Brandon Flowers oficjalnie przeprosił fanów za tamten krążek uznając, że to wypadek przy pracy i nie powinien był się ukazać, znaczy to mniej więcej tyle, że przez te 5 lat chłopaki sporo przemyśleli i warto dać im szansę. Nowy album Wonderful Wonderful może nie jest aż taki „wonderful”, jak sugeruje podwójny tytuł, ale na pewno nakierowuje zespół na właściwe tory.

Już promujący wydawnictwo utwór zapowiadał zwyżkę formy. Funkująco-taneczny The Man ma w sobie coś z estetyki glam rocka, a jego rytm i melodia są zaraźliwe. Jeszcze lepszy był drugi singel – napisany w dawnych czasach energetyczny kawałek z wyrazistym refrenem Run For Cover to dobra wizytówka płyty. Niemal identycznie (jeśli chodzi o tempo i hitowy potencjał) brzmi Tyson vs Douglas, tylko klawiszowy motyw jest bardziej zarysowany. Wymieniłem już trzy nagrania – o trzy więcej niż przy recenzji z 2012 roku. A to nie koniec, bo na pewno zwraca uwagę eksperymentalna, wręcz ociekająca psychodelią kompozycja tytułowa Wonderful Wonderful już na starcie dowodząca, że tym razem będzie inaczej. Są tu nawet przestery! A jeszcze lepiej jest w rockowym The Calling, gdzie przebojowość miesza się z mocnym bluesowym riffem. To nie jest typowe dla The Killers nagranie, lecz może właśnie w tym tkwi jego siła. Transowy rytm mocno uzależnia, to mój faworyt obok dwóch hitów singlowych. O pościelówach nie piszę, bo to ciągnące się i raczej męczące fragmenty płyty, ale wiem, że niezbędne w zestawie (jeśli musiałbym wybrać, to najlepiej wypada rozmarzona Some Kind Of Love, której współautorem jest Brian Eno).

Czy The Killers w pełni odkupili winy i powrócili do swoich postpunkowych korzeni? Może nie do końca, ale na pewno w części zrehabilitowali się za dwa nieudane albumy (i za tę odwagę należy podbić ocenę). Bardziej dojrzały i wyrazisty Wonderful Wonderful daje nadzieję, a to już sporo. Nadzieję miłośnikom różnych odmian rocka, że w przyszłości nadal warto będzie sięgać po płyty Amerykanów. Jeśli znowu nie pobłądzą…

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: