CHEAP TRICK Bang, Zoom, Crazy… Hello

Cheap Trick Bang Zoom Crazy Hello recenzjaCHEAP TRICK
Bang, Zoom, Crazy… Hello
2016

Można powiedzieć, że Cheap Trick to dość w Polsce nazwa dość egzotyczna. Ta amerykańska grup rockowa powstała w 1973 roku więc zasługuje na miano weteranów, ale konia z rzędem temu, kto wymieni ich najważniejsze albumy czy przeboje. Ja pamiętam tylko wielki hit z 1982 roku If You Want My Love, który w naszym kraju na dobre zaistniał dzięki sprytnej akcji radiowej Trójki lansującej go jako nowe nagranie reaktywowanych… The Beatles. Żart się udał, bo przecież Cheap Trick od początku ceniono właśnie za umiejętne połączenie melodyjności Beatlesów z energią punk rocka, i chociaż wspomniany utwór należy raczej do tych spokojniejszych, trudno mu odmówić wdzięku i klimatu nagrań czwórki z Liverpoolu. Tak czy inaczej zespół nadal działa i po kilkuletnim milczeniu w 2016 roku powrócił z nową muzyką. Jaką? Ano trochę nijaką (czyli wszystko w normie), ale z momentami rockowego przebłysku. Nie jest to żaden wielki comeback ani płyta zasługująca na wysoką ocenę i więcej uwagi niż tylko kilka linijek tekstu, lecz 40 minut warto jej poświęcić.

Nie będę się odnosił do innych krążków, bo nie przepadam za takim ugrzecznionym rockiem i zwyczajnie odpuściłem słuchanie Cheap Trick już lata temu, ale z sentymentu postanowiłem dać szansę ich płycie nagranej po kilkuletnim milczeniu (mimo idiotycznego tytułu Bang, Zoom, Crazy… Hello, który odrzuca już na starcie). I chyba dobrze, bo to w sumie dość solidne granie z pogranicza pop i heavy, z naciskiem na ten drugi człon. Starym piernikom z ponad 40-letnim stażem nie wypada grać do kotleta więc tym razem panowie trochę dołożyli do pieca i chwała im za to. O tym, że może być nieźle, przekonuje już pierwszy utwór Heart On The Line. Rasowy rockowy kawałek z dobrym tempem i nośnym refrenem. Singlowy No Direction Home już tak nie rajcuje, ale druga piosenka promująca wydawnictwo When I Wake Up Tomorrow zdecydowanie broni się melodią i rytmem. Podobnie jak mój ulubiony (poza openerem), oparty na ciekawym riffie The In Crowd. Potem jest w kratkę, raz lepiej, raz gorzej, ale znajdzie się jeszcze kilka fajnych, wpadających w ucho kawałków. Prosty lecz przyjemnie ciężki Roll Me, mający mocarne momenty (zwłaszcza w solówce gitarowej) Do You Believe Me?, zahaczający o glam rock Blood Red Lips czy niebezpiecznie zalatujący ELO The Sun Never Sets to wszystko piosenki, których grupa nie musi się wstydzić. Nic odkrywczego, ale co z tego? Dobrze się tego słucha, i równie dobrze szybko zapomina. Tak jak ja zapomniałem o tej recenzji, która przeleżała rok w zamrażarce, a panowie w 2017 roku panowie zdążyli wydać już kolejny album o tytule We’re All Right. Należy więc odnotować, że Cheap trick wciąż istnieje i ma się całkiem nieźle.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: