ROUGH NIGHT Ostra noc

Rough Night Ostra noc recenzja JohanssonROUGH NIGHT
Ostra noc
2017, USA
komedia
reż. Lucia Aniello

Pięć szkolnych przyjaciółek spotyka się na wieczorze panieńskim kandydującej na senatora Jess. Jak łatwo się domyslić, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Przeciwnie – podczas mocno zakrapianej imprezy w Miami jedna z pań przypadkowo zabija striptizera, a to dopiero początek kłopotów. Tak przedstawia się zarys fabuły filmu Ostra noc ze Scarlett Johansson i Zoë Kravitz. Ile razy już wałkowano podobny temat? Setki? Tysiące? Może jednak Lucia Aniello ma jakiegoś asa w rękawie? Niestety, nic z tych rzeczy. Wprawdzie każdego śmieszy co innego, ale właśnie fakt, ile razy banan pojawia się na twarzy podczas seansu jest dobrym wyznacznikiem jakości komedii. Podczas oglądania tej damskiej wersji Kac Vegas nie zaśmiałem się głośno ani razu. Było aż tak źle? Nie do końca. To sympatyczny film do obejrzenia z przyjaciółmi w sobotni wieczór, nawet jeśli skala nonsensu chwilami sięga zenitu. Taki już urok komedii rodem z USA. Co tu robi Johansson, to już inna kwestia. Znalazł się nawet epizod dla rzadko widywanej Demi Moore.

Co mi najbardziej przeszkadzało? Naiwność scenariusza. Przerażone swą sytuacją kobiety popełniają błąd za błędem brnąc w sytuację bez wyjścia. Serio? Przyszła pani senator i taki brak trzeźwej oceny sytuacji? To z czym do polityki. Zresztą pozostałe panie też mają wiele do stracenia – jedna ma wyrok w zawiasach, druga jest w trakcie rozwodu i walki o syna. Poziom ich głupoty pozostaje w korelacji z poziomem serwowanych w filmie żartów (zapakowanie trupa na erotyczną huśtawkę w okularach z penisem, narzeczony pani senator podróżujący w pampersie – to na pewno podniesie jej notowania, itp.). Wiem, że u nas taki przaśny humor trafi na podatny grunt – jednych śmieszy Straszny filmKac Wawa, inni szukają bardziej wyrafinowanego dowcipu. Nawet jeśli w komedii nie musi być bardzo mądrze i logicznie, są pewne granice. Tu je przekroczono. Miałkości scenariusza nie rekompensują główne postacie – nie są wyraziste i nie wzbudzają sympatii, a ich los pozostaje widzowi obojętny. Co w sumie i tak nie ma znaczenia, bo amerykańska komedia zawsze się dobrze kończy, lecz tu nawet to zepsuto. Finał to już zupełne przegięcie, widocznie twórcom zabrakło pomysłu, jak wyjść z tego pokręconego labiryntu. Oglądających uprzedzę, że po napisach jest jeszcze jedna scena, równie mądra jak wszystkie poprzednie.

Ostra noc dla mnie jest za ostra. Seans może nie był kompletną stratą czasu, bo widziałem setki gorszych filmów, ale nie ubawiłem się po pachy, a przecież po to oglądałem. Ale rodaków walących tłumnie na jeszcze głupsze polskie komedie serdecznie zapraszam.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: