HACKSAW RIDGE Przełęcz ocalonych

Hacksaw Ridge Przełęcz ocalonych recenzja Gibson GarfieldHACKSAW RIDGE
Przełęcz ocalonych
2016, USA
dramat, wojenny, biograficzny
reż. Mel Gibson

Desmond Thomas Doss to pierwszy w historii armii USA żołnierz, który z powodu pacyfistycznych przekonań odmówił noszenia broni i walki na wojennym froncie, lecz jako sanitariusz podczas najcięższych starć z Japończykami na wyspie Okinawa u schyłku II wojny światowej uratował życie 75-ciu kolegom, za co potem otrzymał z rąk prezydenta najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe, Medal Honoru. Jego historię postanowił przypomnieć Mel Gibson, który po 10 latach przerwy wraca na reżyserski fotel. Po Braveheart, Pasji i Apocalypto nikt nie wątpi w jego kunszt, jednak tym razem chyba nie do końca podołał zadaniu. Przełęcz ocalonych ma sporo zalet, ale także kilka wad.

Film jest nierówny i wyraźnie podzielony na trzy części. W pamięci widza pozostaną przede wszystkim kapitalne sceny batalistyczne z końcówki, swą brutalnością przywodzące na myśl początek słynnego Szeregowca Ryana, ale zanim do nich dojdziemy, trzeba odhaczyć wcześniejsze epizody z przeszłości bohatera. Życie młodego Desmonda determinuje zapijaczony ojciec, który nie pozbierał się po wojnie, a swą traumę odreagowuje w domu co pewien czas dając popalić rodzinie. Nie akceptuje decyzji syna, gdy ten po ataku na Pearl Harbour zgłasza się na ochotnika do wojska, ale przyjdzie go ratować przed wyrokiem za odmowę wykonania rozkazu (notabene to najbardziej absurdalna rozprawa, jaką widziałem – kiepski żart, a nie sąd wojskowy). Wcześniej mamy równie nieprzekonujący aspekt religijny oraz przesłodzony romans rodem z telenoweli. Tak to niestety jest przy biografiach – zbyt dużo trzeba pokazać, by rozwinąć poszczególne wątki i przedstawić je wiarygodnie. Zbyt ogólnikowo pokazano także trening w bazie wojskowej, jednak tu główny nacisk położono na konflikt Desmonda z przełożonymi nieuznającymi jego poglądów.

Niedoróbki z pierwszej godziny z nawiązką nadrabia druga. Gibson ukazuje całe piekło wojny, bez żadnych upiększeń eksponuje zmasakrowane ciała i pourywane kończyny, a realizm ujęć będących w całkowitym kontraście do pierwszej części obrazu, robi potężne wrażenie. Inna sprawa, czy ta przesada w drugą stronę była potrzebna w filmie o pacyfiście? Niestety i tu nie zabrakło zgrzytów w postaci nadmiaru patosu (nadęta scena z opuszczaniem bohatera na noszach czy druga, gdy cała kompania potulnie czeka na decyzję bohatera, czy będzie walczył? Litości… i to się dzieje na wojnie!) czy napuszonych kwestii („właśnie zrobiłeś dla kraju więcej niż jakikolwiek inny mężczyzna”, „nie będę mógł żyć ze sobą, jeśli nie pozostanę wierny swoim poglądom”, itp.), ale to miażdżące kadry wojenne zostają w głowie. Duże brawa należą się też aktorom, w szczególności Andrew Garfield w roli Dossa wypadł naprawdę znakomicie. Także Vince Vaughn, aktor o komediowym emploi, stworzył wiarygodną postać bezdusznego sierżanta gnębiącego rekruta.

Jak to podsumować? Przełęcz ocalonych jako całość nie powala na kolana i uważam, że to jedna ze słabszych produkcji Gibsona. Ogląda się ją z zaciekawieniem, bo historia tego żołnierza sama w sobie jest tak absurdalna, że aż intrygująca, ale film można było zrobić o wiele lepiej. Bez przydługiego i nudnego wstępu, bez wielu niepotrzebnych scen (pod prysznicem, seppuku jednego z Japończyków) i bez nieznośnego patosu, który zbyt często wylewa się z ekranu (jakim cudem zabrakło flagi?). Film jest nierówny, lecz mocny finał wynagradza cierpienia i choćby dla tych kadrów warto go zobaczyć. Koniecznie na dużym ekranie.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Komentarze do: “HACKSAW RIDGE Przełęcz ocalonych

  • Marzynia Mamcia

    (25 lutego 2017 - 18:16)

    Mnie właśnie to najbardziej przeszkadza w filmach Gibsona (i wielu innych amerykańskich produkcjach), to wymuszanie „na siłę” wzruszenia u widza. W mojej rodzinie odnosi to wręcz przeciwny skutek: w najbardziej patetycznych chwilach Hurma i Czereda rechocze i rzuca komenty (co normalnie jest surowo zabronione :-DD). Pozdrawiam – Marzynia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: