INSIDIOUS: CHAPTER 3 Naznaczony: Rozdział 3

Insidious Naznaczony Rozdział 3 recenzja WhannellINSIDIOUS: CHAPTER 3
Naznaczony: Rozdział 3
2015, USA
horror, reż. Leigh Whannell

James Wan jest obecnie najbardziej rozchwytywanym i uznanym twórcą kina grozy, z kolei Leigh Whannell zasłynął scenariuszem do kultowej Piły z 2004 roku, którą wyreżyserował Wan, później kontynuowanej w nieskończoność. Whannell napisał też część II i III, z którymi Malezyjczyk już nie chciał mieć nic wspólnego – i słusznie, bo każda na siłę ciągnięta seria popada w autoparodię i traci sens. Czy podobny los czeka Naznaczonego, drugi owoc współpracy obu panów? Raczej nie, bo temat nie jest tak nośny jak Piła, kolejny odcinek nie powstaje co roku i nie opatrzy się tak szybko, niemniej już trzecia odsłona dowodzi, że pomysły się wyczerpały i chyba lepiej poszukać nowych inspiracji. Tak pewnie pomyślał Wan (zajęty całkiem nową przygodą z rozrywkową stroną Hollywood w filmie Szybcy i wściekli 7) i odsunął się od projektu zostawiając wolną rękę Australijczykowi. Co z tego wyszło? Horror budzący mieszane uczucia.
Przede wszystkim to nie żadna kontynuacja, tylko prequel filmu z 2010 roku, i nazwanie tego Rozdział 3 jest mylące i niewłaściwe. Nie ma tu już rodziny Lambertów, a oś fabuły zbudowano wokół drugoplanowej postaci poprzednich filmów, medium Elise Rainier (w tej roli 72-letnia weteranka kina grozy, Lin Shaye). Zmęczona życiem z kłopotliwym darem wglądu w świat duchów kobieta niechętnie korzysta ze swych mocy, stara się unikać problemów i mieć tzw. święty spokój. Nie może jednak pozostać głucha na prośby przykutej do łóżka nastoletniej Quinn, którą nawiedza wyjątkowo zły demon i karmi się jej duszą. Pokonanie tak bezwzględnego wroga okazuje się największym wyzwaniem w dotychczasowym życiu Elise. Nie jesteśmy naiwni i wiemy od początku, że jej się uda – pytanie tylko, jak tego dokona? Czy widz zostanie czymś zaskoczony, czy obejrzy kolejny schematyczny obraz powielający triki znane z poprzednich odsłon? Niestety mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem.
Pozornie w filmie Whannella wszystko jest na miejscu. Przedstawienie nowych bohaterów, zawiązanie akcji, budowanie i utrzymywanie napięcia, mocny finał, do tego sprawna jak na debiutanta reżyseria (widać, kogo podpatrywał). Problemem są detale. Wtórność produkcji, scenariusz niemal skopiowany z jedynki czy dwójki, irytujący dźwięk przy każdym pojawieniu się ducha (jakby reżyser obawiał się, że inaczej widz przegapi), którego tu tak dużo, że zostaje odarty z tajemnicy, a ta jest siłą każdego horroru – wszak najbardziej przeraża to, czego nie znamy, czego się obawiamy, co sobie wyobrażamy. Przez to wszystko Naznaczony: Rozdział 3 to film niezły i tylko niezły. Niezły jak na debiut młodego reżysera (który oczywiście nie odmawia sobie zagrania jednej z ról – wszak jest też aktorem, nie najwyższych lotów, ale jednak), lecz w zasadzie wyczerpuje konwencję. Kolejne części nie powinny powstać lub muszą zaproponować coś zupełnie innego.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: