IN THE DEEP

In Deep 47 Meters Down recenzjaIN THE DEEP
47 METERS DOWN
2016, Wielka Brytania
thriller, reż. Johannes Roberts

Od razu z góry uprzedzę, że istnieją dwie wersje tytułu tego filmu – pierwotnie planowana 47 Meters Down, i ta nowsza In The Deep, pod którą obraz niedawno trafił do dystrybucji wideo w USA (na DVD i Blu-Ray, aczkolwiek plotki głoszą, że został wykupiony przez jakieś większe studio filmowe i ma mieć premierę kinową w 2017 roku). Po niedawnym 183 metry strachu to kolejna – ale jakże odmienna survivalowa produkcja o rekinie czyhającym na piękne panie. O ile jednak tam ryba była wyjątkowo zawzięta, o tyle tutaj bardziej od cyfrowych efektów liczy się klimat opowieści i odpowiednio dawkowane napięcie, co wychodzi filmowi tylko na dobre. Jest bardziej realistycznie, pominąwszy naciągany wątek nurkowania na 47 metrów z gołymi nogami bez efektu wyziębienia organizmu. O szybkim wynurzaniu się bez odpowiedniej dekompresji nawet nie wspomnę…
Fabuła prościutka, bo jaka niby ma być w filmie o rekinach? Podczas wakacji w Meksyku dwie siostry decydują się na łyk adrenaliny i ulegając namowom lokalnych przystojniaków zamknięte w metalowej klatce schodzą pod wodę, by z bliska obejrzeć krążące w głębinach wielkie żarłacze. Niestety lina pęka i dziewczyny zostają uwięzione na dnie oceanu, 47 metrów pod powierzchnią. Tlenu szybko ubywa, a dookoła zaczyna pojawiać się coraz więcej wygłodniałych rekinów…
To nie o fabułę chodzi w takich filmach. Od czasów Szczęk pokazano już wszystko, a wiele kiepskich niskobudżetówek zniszczyło renomę podobnych opowieści. Chodzi o to, by historię przedstawić we właściwy, atrakcyjny dla widza sposób, i to się reżyserowi udało. Odpowiednio oddał klaustrofobiczny nastrój i narastające przerażenie bohaterek, dobrze wyważył proporcje (rekin pojawia się rzadko, jest go dokładnie tyle ile trzeba, i nie jest tak sztuczny jak we wspomnianym Shallows), a nawet zaproponował dwie opcje zakończenia. Jak kto je zinterpretuje, to już jego sprawa. Oczywiście w scenariuszu są pewne niedociągnięcia, lecz plusów jest więcej i to się liczy. W głównych rolach Claire Holt i piosenkarka (również aktorka) Mandy Moore, co z pewnością ucieszy męską część widowni.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: