WITHIN TEMPTATION Hydra

Within Temptation Hydra recenzjaWITHIN TEMPTATION
Hydra
2014

Czego to nie obiecywano przy okazji premiery nowej płyty holenderskiej grupy Within Temptation. Miało być ostro, dynamicznie, metalowo, a wyszło jak zawsze czyli trochę nijako. Zespół kilkanaście lat temu prezentujący rock gotycki i potem symfoniczny metal brzmiał wtedy świeżo i atrakcyjnie. Stopniowo jednak ewoluował w kierunku komercji, czego najlepszym przykładem była poprzednia płyta studyjna The Unforgiving sprzed 3 lat. Tamte pomysły rozwinięto jeszcze bardziej na nowym albumie. O ile metalowe aranżacje popowych przebojów jako tako broniły się na ubiegłorocznym, okazjonalnym wydawnictwie Q Music Sessions (bo były inne i potrafiły ożywić znane hiciory), o tyle kolejny krążek pełen identycznych melodii po prostu irytuje. Tak jak wkurzały mnie nadmiernie popowe zakręty U2 czy wcześniej Queen, tak samo jest w przypadku Within Temptation.
   Muzyka Holendrów to dziś coś w rodzaju pop metalu. Może zachwyci bezkrytycznych fanów albo niewyrobionych słuchaczy, którzy w ten sposób zaczną swoją przygodę z cięższą muzyką. Właściwie w samym lansowaniu przebojów nie ma nic złego. Problem w tym, że piosenki Within Temptation są zwyczajnie słabe, do tego wszystkie takie same. W ocenie całości nie pomogą zaproszeni w nadmiarze goście, chociaż akurat duety i tak brzmią tu najlepiej. Tarja Turunen, była członkini Nightwish, dobrze wypada w duecie z Sharon del Adel, a utwór Paradise (What About Us?) to murowany hit. Rapujący Xzibit znacząco podnosi wartość piosenki And We Run – dzięki jego partii da się ją odróżnić od bezpłciowej reszty, ale czy naprawdę tylko o to chodziło? Polaków najbardziej ucieszy piosenka Whole World Is Watching nagrana w duecie z Piotrem Roguckim z zespołu Coma. Byłoby świetnie, gdyby nie drobny fakt, że ta wersja utworu dostępna jest tylko na polskiej edycji albumu (oryginalnie w duecie z Sharon den Adel śpiewa Dave Pirner z Soul Asylum). Wychodzi na to, że to jedynie taki miły gest w naszą stronę, gdzie kapela jest dość popularna. Dobre i to…
   Ja zdecydowanie nie kupuję nowego Within Temptation. Są tu fajne momenty, gdy jest symfoniczny rozmach, ciężkie gitary, efektowne smyczki w tle, anielski głos Sharon, ale to tylko krótkie chwile. Nawet jeśli da się wykroić jakiś przebój, który pojedynczo się wybroni, to 50 minut takiej mainstreamowej sieczki jest trudne do wytrzymania. Za mało pazura, za mało dobrych melodii, za mało wyrazistości (raczej w ogóle jej brak), za to zbyt wiele elektroniki i produkcyjnych sztuczek. Słuchanie tej płyty męczy, ściana dźwięku wręcz zniewala słuchacza i zupełnie nie pasuje do muzyki metalowej. Tylko że Within Temptation to już nie żaden metal…
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: