G.I.JOE: RETALIATION G.I.Joe: Odwet

G.I,Joe Retaliation Odwet recenzja Willis Tatum JohnsonG.I.JOE: RETALIATION
G.I.Joe: Odwet

2013, USA
akcja, reż. Jon M. Chu
altaltaltaltalt

Uwaga, uwaga – w tym filmie występuje (albo: pojawia się) Bruce Willis. Wolę z góry uprzedzić, bo wiadomo, co to ostatnimi czasy oznacza. Mistrz kina akcji lat 90. od 3 lat gra wyłącznie w gniotach (z nielicznymi wyjątkami) i G.I.Joe: Odwet absolutnie nie łamie tej zasady. Willis jako generał Joe Colton, legendarny twórca elitarnej jednostki wojskowej, dołącza do G.I.Joe i pod wodzą Duke’a (niezmiennie Channing Tatum) wraz z innym mięśniakiem (Dwayne Johnson) stawia czoła szaleńcowi Zartanowi. Ten z kolei podszywa się pod prezydenta USA i zamierza zapanować nad światem. Fabuła palce lizać.
Zastanawiałem się, czy w ogóle opisywać ten idiotyczny film dla małych dzieci. Chyba jednak warto, może komuś oszczędzę wykreślenia 2 godzin z życiorysu? Nie będę się wdawał w szczegóły i napiszę tak: film G.I.Joe: Czas Kobry z 2009 roku miał wartką akcję, pomysł i przynajmniej pozory sensu. Tegoroczna kontynuacja ma tylko to pierwsze. Akcja dominuje nad wszystkim. Nic tu nie ma sensu, nic nie jest logiczne ani wiarygodne, ale tempa opowieści pana Jona M. Chu (kto to u licha jest?) nie można odmówić. Niektóre sceny są efektowne (zwłaszcza górski pościg ninja i zniszczenie Londynu), inne mniej, jednak od strony widowiskowej trudno narzekać, tym bardziej podczas projekcji 3D. Jeśli dla kogoś tylko to jest ważne – zapraszam do kina. Natomiast ludzie używający umysłu i szukający w filmie ciekawej fabuły, barwnych postaci i chociaż odrobiny sensu powinni omijać G.I.Joe: Odwet szerokim łukiem. Ja rozumiem, że to ma być tania rozrywka dla plebsu, ale istnieje coś takiego jak granica absurdu. Tutaj ją przekroczono.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: