AVENGERS

Avengers recenzja Joss WhedonAVENGERS
Avengers

2012, USA
sci-fi, fantasy, reż. Joss Whedon
altaltaltalt
alt

Joss Whedon podjął się bardzo ryzykownej misji – umieścił w swoim filmie kilku wielkich bohaterów kina fantasy, którzy byli pierwszoplanowymi postaciami obrazów innych reżyserów. Obok siebie stają więc Iron Man, Kapitan Ameryka, Hulk, Thor, Sokole Oko i na dodatek Scarlett Johansson jako Czarna Wdowa. Tym doborowym oddziałem dowodzi Samuel L. Jackson. Mógł z tego wyjść wielki komercyjny hit albo spektakularna porażka. Wszystko było w rękach Whedona, który nie tylko wyreżyserował Avengers, lecz jest także autorem scenariusza. Stworzył więc swoje dzieło od A do Z. I chwała mu za to. Mimo niewielkiego doświadczenia na tym polu spisał się znakomicie, oferując widzowi czystą rozrywkę na najwyższym poziomie. Nie tylko wizualnym (pod względem efektów specjalnych film jest majstersztykiem, a oglądany w wersji 3D po prostu wgniata w fotel), bo cyfrowe popisy są jedynie tłem dla ciekawej fabuły. Nie chodzi nawet o jej główny wątek, bo ten jest dość stereotypowy – w wyniku najazdu kosmitów Ziemi grozi całkowita zagłada. Uratować ją może jedynie drużyna złożona z superbohaterów o nieprzeciętnych mocach, zdolna przeciwstawić się najeźdźcom. Tworzy ją Nick Fury, szef międzynarodowej agencji S.H.I.E.L.D. (T.A.R.C.Z.A.), czuwającej nad światowym bezpieczeństwem. Uruchamia projekt o nazwie Avengers (Mściciele), w ramach którego Iron Man, Kapitan Ameryka, Hulk, Thor, Sokole Oko i Czarna Wdowa muszą ze sobą współdziałać, bo tylko wtedy są w stanie pokonać potężnego wroga. Okazuje się jednak, że osiągnięcie porozumienia w drużynie złożonej z tak niezwykłych indywidualności będzie graniczyć z cudem. I tutaj tkwi ogromna siła filmu Whedona. Reżyser bardzo lekko potraktował swoją opowieść (brak typowego amerykańskiego patosu) i ubarwił ją genialnymi dialogami (powalają zwłaszcza „ironiczne” teksty Iron Mana), dzięki czemu całość znakomicie się ogląda. Reżyser nie pozwala widzowi nawet na chwilę nudy. Swoich bohaterów traktuje bardzo uczciwie – podkreślając ich zalety nie unika pokazywania typowo ludzkich słabości. Oglądanie ciągłej walki o to, który z bohaterów jest najlepszy, sprawia tyle samo frajdy, co efektowne popisy aktorów i speców od grafiki. W efekcie otrzymaliśmy jeden z najlepszych filmów roku – oczywiście w kategorii czysto rozrywkowego kina fantasy, od którego nikt nie może oczekiwać głębokiego przesłania czy ukrytych treści. Trzeba pamiętać, że jest to oparta na komiksowych postaciach nowoczesna bajka (więc z założenia żadnemu z bohaterów nic złego się nie może stać, a dobro musi ostatecznie triumfować) i skierowana głównie do młodych widzów, co nie zmienia faktu, że i starsi powinni się doskonale bawić, jeśli tylko zaakceptują konwencję. Szukanie spójności scenariusza, sensu i realizmu zostawcie na inny film.
   Na koniec jako ciekawostkę zacytuję jedną z najbardziej zabawnych opinii, jaką znalazłem w sieci. Można i tak podchodzić do tematu:
„Z dużym zażenowaniem i oburzeniem stwierdzam, że film ten namawia tylko młodych ludzi do przemocy. Chłopcy podczas seansu nabierają agresji i chcą mieć super moce jak filmowi ,,bohaterowie”. Zmuszają rodziców do kupna drogich koszulek i zabawek z wizerunkami tych diabłów. Cały film polega na bezsensownej eskalacji, prymitywnej przemocy. Ostrzegam wrażliwszych ludzi o nie oglądanie tego filmu. Dodam, że dzieło to propaguje homoseksualizm i fetyszyzm (obcisłe, lateksowe stroje bohaterów). Chrońcie państwo swoje dzieci, aby nie biegały w strojach Iron Mana czy Lokiego bo w końcu będą biły staruszki, aby pokazać im swoje moce.”
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: