JEAN-MICHEL JARRE Oxygene

Jean-Michel Jarre Oxygene recenzja R2RJEAN-MICHEL JARRE
Oxygene
R2R Rock To Remember tocokocham.com1976

altaltaltaltalt
R2R

Na początku lat 70. muzyka elektroniczna wkroczyła w fazę gwałtownego rozwoju i powoli zaczęła wchodzić do kultury masowej. Na rynku pojawił się Minimoog, pierwszy przenośny i przystępny cenowo syntezator, a światło dzienne ujrzały pierwsze płyty Vangelisa i Tangerine Dream. Jednak trudno było jeszcze mówić o wielkim przełomie w muzyce, były to raczej nieśmiałe próby i eksperymenty z nowym brzmieniem. Muzykę elektroniczną, głównie za sprawą artystów niemieckich (Klaus Schulze, Tangerine Dream, Kraftwerk) postrzegano jako mroczną i awangardową. Inny ceniony dziś klasyk, Vangelis, był z kolei zbyt zorientowany na muzykę klasyczną i nie miał  szans dotrzeć do masowego słuchacza. Wszystko to miało się zmienić pod koniec 1976 roku, kiedy na rynku pojawił się zupełnie nowy gracz. Francuz. Jean-Michel Jarre.
Jean-Michel, syn znanego kompozytora muzyki filmowej Maurice’a Jarre’a, nie był debiutantem. Miał już na swoim koncie eksperymentalny debiut i, wzorem ojca, płytę z muzyką do filmu, ale te wydawnictwa przeszły bez echa. Tymczasem artysta w zaciszu domowym przygotowywał dzieło epokowe. Płytę, która miała rzucić świat na kolana. Po latach poszukiwania własnej tożsamości wydał album, którym odniósł oszałamiający sukces na całym świecie i raz na zawsze wyszedł z cienia ojca. Oxygene. Tlen. Najlepiej sprzedający się francuski album wszech czasów. Dlaczego? Co w tej muzyce takiego przełomowego? Pozornie nic bo przecież Oxygene to zbiór prostych melodii, ale podany w niezwykle atrakcyjnej oprawie. Artyście udało się w sposób perfekcyjny połączyć nowoczesne, eksperymentalne brzmienie z popową melodyką. Przedstawił światu nowy, świeży sposób pojmowania muzyki. Innymi słowy – nadał muzyce elektronicznej ludzką twarz, otworzył ją na świat, niemalże wpuścił pod strzechy. Jednocześnie zachował klasę i poziom, proponując pop najwyższej próby, daleki od komercyjnej tandety. Używając syntezatorów, melotronu i organów Jarre frapował brzmieniem. Popularności przysporzył mu zwłaszcza łagodny utwór Oxygene Part IV, grany do znudzenia przez rozgłośnie radiowe. Jean-Michel Jarre natychmiast, w mgnieniu oka, stał się najbardziej rozpoznawalnym symbolem muzyki elektronicznej na całym świecie.
Zapytany o instrumenty tradycyjne odpowiedział „Jestem człowiekiem lat 80., dlaczego mam używać instrumentów, które mają trzysta lat? Instrumenty elektroniczne lepiej wyrażają emocje. Fortepian ma specyficzne brzmienie. Z instrumentem elektronicznym możesz sam wymyślać dowolne brzmienia.” I przez następne lata Jarre wymyślał przeróżne brzmienia, jednak nigdy nie powtórzył sukcesu Oxygene. Z czasem twórczość Jarre’a przestała wzbudzać emocje, zaś jego specjalnością stały się wielkie plenerowe widowiska (słowo „koncert” wydaje się zbyt trywialne), gromadzące rekordową widownię. W 2005 roku mogliśmy go podziwiać na terenie Stoczni Gdańskiej, gdzie wystąpił z okazji 25. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. Do Polski powrócił jeszcze raz 5 lat później.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: