ELLES Sponsoring

Elles Sponsoring recenzja Małgorzata SzumowskaELLES
Sponsoring

2011, Francja, Polska
dramat, obyczajowy, reż. Małgorzata Szumowska

altaltaltaltalt

I o co tyle szumu? Znów film, który porusza temat-rzekę, przez co jest mocno kontrowersyjny i opinie na jego temat będą krańcowo różne. I znów muszę tu zdecydowanie oddzielić temat jako taki od samego filmu, który był reklamowany jako coś wyjątkowego, a w rzeczywistości jest kompletnie nijaki i zwyczajnie nudny. Nie wywołał u mnie żadnych emocji, ani przez chwilę nie zainteresował losem bohaterek, ma miałką fabułę i nieczytelne przesłanie – jeśli w ogóle je ma. Opowiada historię Anny (świetna Juliette Binoche) – dziennikarki magazynu Elle, która pisząc artykuł o prostytucji, przeżywa swoistą fascynację światem płatnego seksu. Rozmawiając z dwiema studentkami, które sprzedaż własnego ciała traktują jako metodę szybkiego wzbogacenia się, Anna odkrywa na nowo swoją seksualność.
   Fabuła nie jest tu istotna – jest pretekstem do zasygnalizowania szerszego tematu, na który można dyskutować godzinami. Wiadomo, że dla kobiety w średnim wieku, z dwójką dzieci na głowie i znudzonym mężem u boku, seks wygląda zupełnie inaczej niż powinien. Nie ma tu spontaniczności i trudno o radość, jaką powinien dawać. Nad tym trzeba pracować i potrzeba zaangażowania obu stron. W związku Anny tego brak więc nic dziwnego, że po kilku rozmowach z wyluzowanymi call-girls sama zaczyna fantazjować, a jej poukładany świat sypie się jak domek z kart. Gorzej, że w zwykłej prostytucji szuka romantyzmu i w pewien sposób usprawiedliwia ją, unikając nazywania rzeczy po imieniu.
   Film naświetla problem ale nie udziela żadnych odpowiedzi. Nic nawet nie sugeruje. Trudno dostrzec zamysł reżeserki. Pokazuje tylko jedną stronę medalu – czy rzeczywiście życie prostytutek ma same plusy? Nie niszczy psychiki? Nie zaburza późniejszych relacji z wybrankiem serca? Z filmu Szumowskiej nie dowiemy się, co kieruje tymi kobietami, brak tu głębszej analizy psychologicznej. Bliżej mu raczej do filmu dokumentalnego niż głębokiego dzieła, na jakie ten film kreowano w mediach. Obraz jest pełen dłużyzn, niepotrzebnych scen i nic nie wnoszących dialogów. Oczywiście nie zabrakło odważnych scen seksualnych, przez co dość mocno ociera się o pornografię. Ale i tak jego główną siłą jest jedynie poruszony temat płatnej miłości, nie wiem dlaczego nie nazywanej otwarcie prostytucją.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: